Publikacja

Jestem przeszczęśliwy  i swą radością chcę się podzielić. Moja relacja z dawnych polskich granicznych rzek, obecnie białoruskich  i spływu, po których się on odbył – ukazała się w kwartalniku “Echa Polesia”. Dziś czuję swe niedociągnięcia językowe, gramatyczne wpadki i grafomańskie akapity i wiele bym w niej zmienił, jednak jest już utrwalona w materiale wydrukowanym, a ja, mimo tych niedociągnięć Cieszę się. Wobec dzisiejszej, trudnej sytuacji Polaków na Białorusi, zbliżającego się spływu po Polesiu i wyjazdu na Grodzieńszczyznę, mam nadzieję, że coś się zmieni. Nie w polityce, ale w nastawieniu ludzkim.

Wsparcie może mieć różne formy.

rzutka do “Echa Polesia”:

http://echapolesia.pl/uploads/issues/25/Echa_Polesia_1%2825%29_2010.pdf

Był taki spływ.

Wieczorem tak dobrze mi się zasnęło. Byłem spokojniejszy, wewnętrznie szczęśliwy i rozmarzony. Przeczytałem kilka stron „Vikinga” ale myślami byłem tu, bliżej, na rzece…

Podobnie jak wszyscy koledzy lubelska brać kajakowa także rozpoczęła sezon. W zamyśle pływanie zimowe nieoczekiwanie stało się wiosennym, takim prawdziwym jakie bywały dawniej na doskonale znanym odcinku rzeki Wieprz, Łęczna – Kijany. Leniwie zebraliśmy się z Szymkiem o 9 w ostatnią niedzielę lutego. Szlaków wędrówki wodnej było kilka, do wyboru rodzima Bystrzyca lub Wieprz. Kilka dni wcześniej sprawdziłem naocznie stan wody i urok brzegu Kijan, nalegałem więc za Wieprzem. Zanim załadowałem swój kajak Szymek nie mogąc się doczekać zjechał na most – poziom rzeki wyraźnie się podniósł. Oblodzone brzegi po których jeszcze kilka dni temu spacerowałem dziś były zalane wartkim nurtem ciemnej wody. Piękne słoneczko, płynąca rzeka, zapowiada się wyśmienity spływ, czego chcieć więcej niż takiej mszy.

Duza woda

Na wodę schodzimy około 11 tuż przy stadionie Górnika. W międzyczasie dołącza do nas dwóch kolegów płynących na górskich jedynkach. Woda wije się miedzy wysokimi brzegami, to z lewej to z prawej strony oblewając wszystkie dotychczasowe przeszkody, pnie, zwalone drzewa, gałęzie. Chlupocze czasem o zmarznięte brzegi sięgające lodem jak wątłe pomosty w środek nurtu.

Plynac na skroty po rozlewisku

Śnieżne płaty na brzegach już ustępują pod promieniami słońca, tylko zacienione nawisy jeszcze udają srogą zimę. Wciąż przypominają grubą warstwą nieodległe dni. Jest cicho, bardzo cicho w chwilach gdy wszyscy odkładają wiosła, nie mówią nic, poddają kajak wodzie. Gdy wiosenna aura odsłania szarozielone łąki schodzące wprost do rzeki. Nagle kaczki zrywają się do lotu i lądują trochę dalej ślizgając się po powierzchni przerywając takie chwile medytacji.

na sanki czy na kajaki?

Docieramy do Nowogrodu dosyć szybko. Ze wzgórza rozpościera się w tej wiosce widok na Wieprz. Jemy kanapki i słuchając opowieści snujemy plany ale jest i czas na zabawę. Miejscowa górka to wymarzone miejsce do zjazdów okolicznych dzieci. Wszędzie leża worki wypełnione słomą. Nie możemy sobie odmówić takiej frajdy. Mateusz taszczy na szczyt Topolino, śnieg więzi po kolana. Zjazd super, kontra, wyskok na garbie i chłopak wypadł z kajaka. Zapomniane kurtki dziecięce   leża niewinnie na stoku nie zdając sobie sprawy z tego, że były zarzewiem awantur. Ile to razy samemu się bez czegoś wróciło do domu gdy zabawa pochłaniała niczym woda.

Kijanski kosciol

Dopływamy do Kijan. Tak, po lodzie po którym chodziłem śladu nie ma. Trzeba się wbić w zaśnieżoną skarpę. Otwieram włości i rozpalam pod kozą, herbata i powoli żeliwo zaczyna wypełniać pusty dom ciepłem. To był ładny dzień i jeszcze ładniejszy spływ. Wracamy do Lublina i niedługo po tym tak dobrze mi się zasypia.

kanokajaki.com

Wstrzasajacy dokument w telewizji.

Gdyby ktoś jeszcze nie oglądał TVN Turbo emituje film dokumentalny o podróży kajakiem przez Morze Tasmana. Godziny emisji w rzutce poniżej.

http://www.teleman.pl/prog-4612187-solo-kajakiem-przez-ocean.html

Nasze Dobre Lubelskie

Zachęcam wszystkich do oddania głosu na najlepszy produkt Lubelszczyzny. Faworytem kajakarzy jest firma KANO i jej Rower Wodny ŁABĘDŹ (nr 8).

bilde

Aby oddać głos na Rower Wodny ŁABĘDŹ wyślij SMS-a o treści DW.NDL 8 pod numer 71051. Koszt SMS-a to 1,22 zł z VAT

Więcej informacji i nasza konkurencja pod adresem:

http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/section?Category=naszedobre00

no bo zima idzie

Ale mnie dawno tu nie było… chce się zełgać, że nie było jak wysyłać smesów z podróży, że zasięg słaby i się najzwyczajniej w świecie nie dało bo tak daleko się pływało. Wszystko nic bo lenistwo tylko. A działo się i ciągłe obietnice dawane samemu sobie, i zachęty „przecież ten blog ma już swoja publikę, markę, wartość” i inne epitety jeszcze (a mnie łechta). Nie piszę.

Zakupy, tak obiecuję o was napisać, mój blog 40k wejść (wtedy jeszcze), zniżka. Nie piszę, nie przyklejam nic na zakupy. Pływam i nic.

50k, nic, myśli: trzeba napisać, nie piszę, lato, pływam coraz dalej, reklama, pisz. Myśli: bo lato, czyt. leń.

Niezobowiązujące pływanie. Mówi: jak prawdziwy globtrotter, całe lato nic, a zima pisze. Łechta po koleżeńsku. Myśli: nic…

Byłem ale zapomniałem loginu, myśli, ale nie przelane.

Krótko po Włodawce i Uherce była rzeczka Huczwa. Trzydniowy klasyk z serii „Rzeki lubelszyzny są najpiękniejsze” i „Poznajemy rzeki lubelszczyzny” Czesława.

Bardzo przyjemny spływ, który z każdym dniem nabierał uroku jeszcze większego, zakończony rozpoczęciem sezonu Ciernika w wielkim stylu u kolegi Wojtka na zapadłej wsi. Myśli, gdzieś trak zapisany na GPSie, gdzie?

A, pozazdrościłem wtedy Baśce i mam swój kajak, od tej pory jest już tylko dobrze.

Obiecuję nakleić, promować, testować w końcu etc., nic z tego…

Stochód na Ukrainie z większych rzeczy; osiągnięcie zaprzepaszczone po spływie, który rozbilem…

mniejsze rzeczy rzeczki, swoim, myśli: niepamiętam.

Dniestr, spływ leserski z małym lizaniem się o historię.

Boże, praca… krótko wytrzymałem, praca, myśli: bogu dzięki, spotkanie, tak Michał przyjeżdżaj, czekam. Wahanie. Michał interes i kajaki, Ukraina. Myśli: to wtedy!

Postanowione już po jednym wspólnym pływaniu, po rozmowie, po obiedzie, po obiedzie, po pływaniu, postanowione – jadę na Krym. Boże, siedzę na kajaku i pływam po (sic!) Morzu Czarnym…

Już interesy ze wschodem i już chyba nic, ten rok i tak jest wspaniałym sezonem.

Nie, allegro i znów kajak,targ i mam kolejny.

Powiedzieć matce o następnym kajaku, myśli: bezcenne!

Wayland Amazon II Expedition… czy w czasie grudnia coś jeszcze się wydarzy? Myśli: oby!

najglupsze zdjecie jakie udalo mi sie skomponowac!

Włodawka, Uherka

Mam wrodzony lęk do kleszczy, dlatego gdy Marysia przyniosła na sobie 10 czy 15 tych stworzeń, wiedziałem że prócz wrażeń do domu przywiozę coś jeszcze. Te słowa prowokowane są już drugim pasożytem… okropność. Trzeba zerwać z mitem kleszcza i leszczyny i jako siedzisko tych pajęczaków uznać wszelkie trawy, szuwary i błota. Także te z naszych ostatnich zmagań, te z Zachodniego Polesia, nazywanego także Lubelskim.
Sobota 4 kwietnia rozpoczynała dla dużej bo 23 osobowej grupy sezon kajakowy 2009 r. Miejsce spływu – Włodawka, dopływ Bugu, rzeka poleska. Wiosną rozlana posród trzcinowisk, meandrująca łakami latem. Bardzo popularny szlak kajakowy „ściany wschodniej”, opisywany w przewodniku p. Józefa Tworka, jak i na odwrocie arkusza „Mapy Turystycznej. Poleska Dolina Bugu 1:75k” wydawnictwa Kartpol, Lublin 2007. Wariant płynięcia krótki na odcinku Kołacze (zjazd z głównej drogi 82 za Karczmą Polską, na drogę 819) – Adamki (Wiata z miejscem na ognisko, ławkami, pomostem. Własność Nadleśnictwa Włodawa). Długość według przewodników 14,5 km, czas 4,5 h. Odległość zmierzona 17 km, 4 h.

Szuwary polseki
Włodawka jest typową poleską rzeką. Płynący Prypecią zgodnie przyznali, że jest jej mniejszą siostrą. Jeżeli dla kogoś wygoda jest najważniejsza, a wschodnia granica jest mentalną przeszkodą, może z czystym sumieniem spłynąć polską rzeczkę i uznać, że zna Polesie ;) . Łatwo znaleźć dogodne miejsce do postoju, brzegi są bowiem dostępne, łagodnie schodzące ku brzegom. Ogląd na szerszą okolice zapewnią bardzo liczne zwyżki. Ambony myśliwskie stojące na skrajach sosnowych lasów w porze rozlewisk wyłaniają się z trzcin, wyglądają bardzo malowniczo nurzane w wodach.

Przed Suchawą

Szymek a w tle byla cerkiew

Taki charakter ma odcinek do Suchawy, miejsca ciekawego z uwagi na dawną cerkiew i cmentarz. Tu rzeka płynie u stóp lasu, następnie do niego wpływa. Ten malowniczy szlak ukazuje drugie oblicze Polesia, podmokłe lasy, żeremia, niedostępne suchą nogą mroczne, bagniste skupiska drzew. Rzeka mimo iż systematycznie sprzątana jest idealnym miejscem bytowania bobrów, tak więc drzewa mogą pojawiać się dość często. Nurt jest przy tym wartki co da wiele radości zwałkowcom. W czasie gdy płynęliśmy nie napotkaliśmy jednak trudniejszych miejsc. Bez kabiny się nie obyło, całe szczęście nie mojej.

Włodawka przed Adamkami

Adamki to wspaniałe miejsce do pofolgowania sobie po zimowym śnie. Miejsca dużo i do tańców i do rozmów. Każdy znajdzie dla siebie cichy kąt. Ognisko buchało drzewem z wykrotów pobliskiego lasu. Takie wygody biwakowe należy ustalać z leśnictwem i rezerwować wcześniej. Nie mogło być inaczej gdy z Wiciem przyjechała beczka chełmskiego piwa (polecam, na drugi dzień wspaniale zaspokaja pragnienie). Romek ze skrzypkami, Adaś z gitarą dojechali na biwak, Józek już brzdąka. Wspaniała atmosfera do snucia planów, piania i zawiązywania kontaktów. Ludzi bowiem już około 30, p. Tworek udziela rad jak płynąć, podpisuje przewodniki. Dziś reklamując siebie w Radiu Lublin, mówił i o naszym spływie – lepiej tu być niż o tym słyszeć. Szczególnie ze względu na międzynarodowy charakter spływu. Dowiedziawszy się drogą pantoflową jest z nami Niemka Conny, studentka z wymiany mówiąca po polsku. Wszystkich zapewnia, że bardzo jej się podoba. Dla nas – „Polski B” to również nie lada atrakcja;).
Rano znów wspaniała pogoda, jedni zmarzli inni nie, ale zapał nas nie opuszcza. Szymek wiąże jeszcze kajaki załadowane wieczorem i jedziemy na Uherkę.

Album Szymka

Album Michała

Nie pisałem i nawet nie chce pisać się o Uherce. Kanał z oznaczeniami dla ludzi trzymających pierwszy raz w życiu wiosło i ich dzieci – pięcioletnich szkrabów. Przy pięknej pogodzie, ona da satysfakcję z płynięcia. Przy deszczu – tylko dla twardzieli. Z okazji nudnego rowu, z którego nic nie widać, wykąpałem się w nim. Jestem morsem.

Maj, maj, maj. Już lista zamknięta, chętnych na busa i osobówkę.  I w poczekalni także są. Przygotowania w toku, najprzyjemniejsze są jednak zakupy, osobiste, czyjeś, cieszą tak samo, wszak flotylla bogaci się :) .

28 marca. Jednak Kosarzewka

W drodze rozważaliśmy problem nazwy rzeki. Zbieg dwóch małych strug pod Bychawą, Kosarzewki i Gałęzówki, bierze przewrotnie swe imię od tej pierwszej, mniejszej. Źródła Kosarzewki biją w okolicach Kosarzewa Górnego, Gałęzówki zaś w Woli Gałęzowskiej. Płynąc na zachód i północ zbiegają się przy stawach bychawskich w odległosci około 30 km od Lublina. Tu także zaczynamy, w składzie ja, Bartek i Szymek, popołudniową porą spływ rozpoczynający sezon, z zapałem pierwszeństwa w „eksploracji” szlaku. Poprzedników nie było, woda płynie wartko lecz korytem szerokości od dwóch do pieciu metrów, pośród drzew liściastych, dość często zwalonych i krzaków utrudniających płynięcie. Głebokość, zbadana osobiście na pierwszych 100 m, ok. metra, na środku piaszczyste dno, z brzegu muł. Prawy brzeg przeważnie wysoki, lessowo-kredowy z bijącymi źródłami. Miejscami wapienne kamienie pod powierzchnią wody.

01

02

Mój debiut w górskiej jedynce mógł skończyć się tylko w jeden sposób, do tego pływanie zwałkowe takim kajakiem jest mi całkiem obce. Wsiąść trudno, bo i nogi nie chcą się dziwnie zmieścić, a i o przechył łatwo. „Stawiasz dziś!” – słyszę głos Szymka – „jak nastrój?”. „Co zrobić… płyniemy” – odpowiadam. Rzeka jest bardzo ładna, kręta, powyżej poziomu wody, na wysokości ok. 1,5 metra widać uczepione gałęzie, dawne zatory, ślady po wylewie sprzed trzech lat. Niestety, bliska obecność wsi sprawia, że jest bardzo brudno. Każda zwałka to zator z płynących butelek, plastiku i styropianu. Bijące źródła leją swą krystaliczną wodę wprost do reklamówek i flaszek. Obraz nędzy i rozpaczy, piżmak płynie pośród zruszonych przez nas śmieci, ptak śpiewa na gałęzi, uwieszonej folią.

Po około 3,5 km po prawej stronie stoi bielona chata kryta strzechą. Warto ją kiedyś odwiedzić, choćby pieszo czy rowerem. Na pokonanej trasie są trzy przenoski. Pierwsza tuż za stawami, druga to gruby pień, służący za kładkę. W zależności od poziomu wody i umiejętności, możliwy do przepłynięci pod nim. Trzecia to sztuczny uskok, do pokonania w fartuchu, co też Bartek czyni. Słońce już kryję się za drzewami, w dolince wieje wietrzyk wzmagając uczucie zimna, zaczęliśmy przecież dopiero o 14, a dzień nie jest jeszcze długi. Czas kończyć, Bychawka Pierwsza, most i tu też stoi nasz samochód. Chłopaki jadą po drugi, zostawiony w Bychawie. Ja myję sprzęt. Odcinek liczy 7 km, pokonany w czasie dwóch godzin, wije się pośród łąk, miejsc widokowych i wartych zwiedzenia. Plan na lany poniedziałek – do ujścia w Osmolicach.

03

04

Jeszcze odnośnie metodyki opisu szlaków, tych małych i dużych. Kartka i długopis kompletnie się nie sprawdzają, nie ma na to czasu gdy nurt bystry. Pocieszam się, że rzeka przepłynięta została raczej dla idei, niż dla jej promocji. Natomiast ślad w GPSie użyczonym przez kolegę, Grzegorza Kasprzaka, zapisany bardzo dokładnie. Waypointy po spływie raczej nieprzydatne przez zapomnienie (czyt. nie nazwanie), czekają do ustalenia z mapami satelitarnymi.
W ten sposób dzień bynajmniej się nie skończył. Rozpoczynaliśmy sezon już za stołem, przy rozmowach z odwiedzonymi starymi wiarusami i Warszawiakami, płynącymi po Wieprzu, trwających do późnej nocy.

ja, Bartek i Szymek na mecie

Zdjęcia dzięki uprzejmości Bartka.

Kalendarz imprez

Na kajakowej mapie Polski nie może zabraknąć Lubelszczyzny. Oznajmiam koleżeństwu, że wbrew “Informatorowi Kajakarza” nie jesteśmy białą plamą i u nas też „wielkie dzieje się!”
Przedstawiam do ogólnej wiadomości program zaprzyjaźnionych ze sobą klubów lubelskich.

KTR Kontra:
28 lub 29.03 Gałęzówka. Mała rzeczka pod Lublinem zasilona wodą z roztopów.
4-5.04 “IV Roztopy wiosną” – Spływ Włodawką i Uherką, dopływy Bugu.
29.04-3.05 – “IV Spływ im. J. Michalskiego” – rzeka Stochód ( Ukraina ).
maj/czerwiec – spływy Bystrzycą , Tanwią , Wisłą , kurs kajakowy.
Początek lipca – Studencki Spływ Prypecią Ratno-Swałowicze.
14.07 – Dniestr

KTK Ciernik:
18-19.04 – Udal, dopływ Bugu.
23-24.04 – Uherka.
29.04-3.05 – Stochód.
11-14.06 – Lubaczówka.
Lipiec lub sierpień – Loara.
18-19.07 – Okrzejka lub Wilga.
1-2.08 – Huczwa.
12-13.09 – Żółkiewka.
17-18.10 – Zakończenie sezonu. Bystrzyca.

Jak więc widać nie sięgamy daleko, a pływamy po rzekach nie mniej pięknych. Może i przez lokalny patriotyzm, piękniejszych, niż wiele zatłoczonych rzek północnej Polski.
Przez logistyczne możliwości wschodnia granica nie jest dla nas przeszkodą i Euroregion Bug, to prawdziwie Nasz region.

studencki splyw prypecia 2009

Kajak za mną chodzi. Kijany-Nowogród-Kijany

Odkąd prawdziwa zima przyszła przynosząc śnieg i mrozy zamarzył mi się spływ. Taki mały, krótki, bym nie zmarzł zbytnio, a popatrzyła na rzekę w innej krasie. Tym bardziej, że jak dotąd nie miałem okazji pływać zimową porą. I udało się, chociaż spóźniłem się jednym dniem, bo poprzedniego pogoda nadawała się wybornie. Lutowe, niskie słońce przeświecało przez oszronione gałęzie drzew, a niebo niemalże odbijało się w skrzącym śniegu. Dzisiejszy dzień nie był już tak piękny, mimo to nie mogłem sobie odmówić. Wyciągnąłem kolegę, który nie przestraszył się mimo małego doświadczenia i siostrę, zmęczoną po całonocnej pracy, do tego psa. Drużyna iście wyborna.


Zsunąłem kajak na Wieprz ze skarpy w Kijanach. Stary szklany San niczym bobslej utorował rynnę w kopnym śniegu. Dwie pary rękawiczek, wiosła, termos z uszlachetnianą herbatą i można ruszać. Wody więcej niż zwykle, nurt ostry, rzeka czysta, bez zwalonych drzew. Tylko na brzegach bobrowe zwałki, gałęzie, które do tej pory sterczały ponad poziomem wody, teraz oblewane. Już po chwili robi się znacznie cieplej, ręce które odzwyczaiły się od wiosłowania dają się odczuć, ale to przyjemne zmęczenie. Wiatru nie doznaje się w głębokiej dolinie Wieprza, czasami tylko bije po twarzy drobny śnieg. Jest trudniej bez kilu i steru płynąć pod prąd, nosi nas nurt, szczególnie w meandrach rzeki, gdzie zwężają się brzegi. W takich miejscach nieporadnie płyniemy od jednego do drugiego.


Szarości, beże, trzcina w kolorach ochry bujana na wietrze przypomina mi śnieżycę, jaka złapała mnie na Prypeci. Biel stromych brzegów, które porastają krzewy, olchy i topole, tu i ówdzie zwalany kikut z ogryzioną korą wprowadzają urozmaicenia, pod czapami śniegu wiszące sople. Nawisy śnieżne przybrane ciemnym, pochmurnym niebem mówią, że wszystko jeszcze śpi. Żywa rzeka Wieprz płynie nieustannie, nasz czerwony kajak wzbudza lęk ptaszków chowających się miedzy korzeniami drzew. Co rusz stado kaczek wzbije się w powietrze i zaraz ląduje trochę dalej od nas. Gdzieś ponad wszystkim kołuje kruk, czy może jakiś łowny, duży ptak wypatrujący zdobyczy. Małe zakola zamarźnięte ustępują pod naporem dziobu, kruszy się kra, trzeszcząc, odpływa.


Anka idąca wzdłuż brzegu z psem, w Nowogrodzie, bliskim celu pływania, wsadza mi go do kajaka. Niech się przyucza – mówi. Mam obiekcje, pies jest tak strachliwy, mimo wszystko siedzi spokojnie i ma zadatki na stałego członka kilkudniowych spływów. To dobrze. Wraca się znacznie szybciej, woda sama niesie i już wiosłowanie jest zbędne. Spokojnie pijemy herbatę, obserwujemy, ja usadawiam wiercącego się psa, który traci z oczu swoja panią. Bałem się o niego bardziej niż o jakiegokolwiek człowieka, z którym miałem przyjemność wiosłować.
Już po wszystkim zmarzłem. Myślę o kolejnym pływaniu, plan to „Wiosenne roztopy” w marcu. Rzeki: Włodawka i Ucherka, dopływy Bugu.

Lektura o regionie

Jak promocja lubelszczyzny, to promocja. Marysia Wilkus, która jest bohaterką moich notek kajakowych (jedna z wielu) i autorką artykulów krajoznawczych,  na pewno nie obrazi się jeśli właśnie polecę tą lekturę na zimowe, śnieżne wieczory.
Nie wszystkie one traktują o pływaniu kajakiem, ale to tylko świadczy o wszechstronności naszej koleżanki. Zatem zapraszam do czytania i zachęcam do odwiedzenia ziemi lubelskiej.

Aby poczytać rzucam linkę: http://www.kurierlubelski.pl/ , a w wyszukiwarce proszę wpisać „Wilkus”.