O ludziach, a w zamyśle o planach.

    Mam czas do 21 kwietnia i kilka osób umówionych na pływanie po Wieprzu. Nic dokładnie zorganizowanego, po prostu kilka godzin płynięcia pod prąd w stronę Łęcznej i powrót tego samego dnia. Żadnych kosztów, zmartwień, atmosfera raczej jak ze szkółki niż ze spływu. Ludzie zawodni i skończy się na towarzystwie dziewczęcia, strachu i ciszy rzeki i ptaków. I ogniska może nie być jeśli kamienny krąg nie zbeszcześci trawnika swym zaistnieniem. Ale umówienie jest… bo kajak, bo to takie z telewizji, takie niecodzienne, bo przecież i Wojtyła, „ekstremalizm” ale dostępny każdemu, nawet jeśli się nie pływa. Zawsze można powiedzieć „i ja mogę to robić”, a w domyśle „tylko po co?”. Jednak nie każdy jest w stanie wyobrazić sobie noc pod namiotem. Dlatego spływy organizowane w moim mieście są na niedzielne popołudnie. Czy to jest popularyzacja kajakarstwa? Prędzej pokazanie ludziom, że ich rzeka jest brudna. Że pięknem Bystrzycy chwieją zatopione opony, worki foliowe powiewające na olchach i kaczki chowające się w szuwarach i plastikowych butelkach. Czyn społeczny to sprawa dobra i powinno się do niej wrócić. Schylić się po śmieć byłoby trudniej niż pośpiesznie obok niego przepłynąć udając jak jest pięknie.

Noc w namiocie, i pada, i nie jedna taka noc, i kamień, korzeń, i namiot mokry, spływ nie jest dla każdego. I człowiekowi, któremu przyroda jest bliska potrafi dać w kość. Można się przyzwyczaić, tylko ktoś powie „po co?”, mogę to robić ale są rzeczy ciekawsze i świat oferuje mi doznania, które w pełni zaspokajają moje potrzeby. Potrzeby, które wykreował mi ten świat. I niedzielny spływ jest biznesem, handlem, wypełnieniem niszy.

Znam ludzi, staram się być jednym z nich, dla których spływ jest mszą świętą, misterium chwalącym przyrode.

0 Odpowiedzi do “O ludziach, a w zamyśle o planach.”


  1. Brak komentarzy

Pozostaw odpowiedź




kajak.org.pl - strona wszystkich kajakarzy