Zasypany śniegiem boleję nad zbyt pochopnym zdaniem, że popioły Marzanny rozmyła woda Bystrzycy. Wyczłapała widocznie nadpalona na brzeg i straszy, począwszy od wiecznie zaskoczonych drogowców, po rozśpiewane kosy. Myślałby kto, że poniedziałek wielkanocny przyniesie takie ochłodzenie. Pytałem babci, mówi, że nie pamięta, że i do sadzawki już potrafili wrzucić.
Odnośnie zamoczeń dziś przyszła do mnie paczka. Zamówienie jeszcze przedświąteczne, z wiadomych powodów odroczone, co wzmagało moje emocje oczekiwań.
Od jakiegoś już czasu pożyczany hobok nie spełniał moich wymagań. 20 – 25 litrowa beczka, z małym otworem wieka, spłaszczona by mogła wejść w dziób, pomieści tylko ubrania i aparat. Namiot i śpiwór ciągle były narażone na zamoczenie. Szpitalny worek był raczej moim uspokojeniem sumienia niż realną ochroną. Wszystko i tak poszło by pod wodę. Dziś sprawdziłem, taka beczka w ogrodniczym kosztuje 49 z groszami. Ma ona swoje dobre strony, ale nie wystarczające by przesądzić sprawę o korzystaniu tylko z niej. Do rzeczy.
Kupiłem więc worki wodoodporne, potocznie zwane marynarskimi. Wykonane są, jak podaje producent, z materiału powlekanego z obu stron PCV. Moje ekologiczne zboczenie schowałem na chwilę w kieszeń i dałem dojść do głosu zdrowemu rozsądkowi. Wszystko dlatego, że i cena była bardzo przystępna. 32,50 za 40 litrów. Wyjmując zakup już pomyślałem, że wybrałem niezbyt fortunnie. Mogłem wziąć 40+20, zamiast dwóch 40 litrowych. Bowiem worki są bardzo duże, bez problemu zmieścił się śpiwór (-5 st.) zostawiając miejsce na długie spodnie lub sweter. Dodatkowym atutem jest szelka pozwalająca nosić worek na ramieniu.
Zwinięcie cztery razy i spięcie klamrą całkowicie zatrzymało powietrze w środku. Jednym słowem zakup mnie zadowolił i połechtał ambicje do praktyczność. Producent oznajmia przy tym wszem i wobec, że worek jest drugiego sortu, bo może charakteryzować się mało estetycznym zgrzewem. Ja na to – nie jest aż tak źle. Ciemny worek prezentuje się znacznie gorzej niż jasny. Faktycznie, zgrzew jest widoczny, ale równy. Właściwie nie wiem czy przy zgrzewie można tego uniknąć, ale jak mówię, nie mam doświadczeń z workami.
Powiem, bo warto, odwołując się do wiedzy koleżanek i kolegów czyjej firmy są worki, Wy zdecydujecie. Worki sprzedaje na allegro człowiek ukrywający się pod nazwą „brossbike”.
Ja kupiłem te wybrakowane licząc, że zachowując pieniądz na wyprawę, upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu. Nawet jeśli coś się pomoczy, to jak tegoroczna Marzanna i panienki z babcinych wspomnień, wypłynie na brzeg ;).