Mam wrodzony lęk do kleszczy, dlatego gdy Marysia przyniosła na sobie 10 czy 15 tych stworzeń, wiedziałem że prócz wrażeń do domu przywiozę coś jeszcze. Te słowa prowokowane są już drugim pasożytem… okropność. Trzeba zerwać z mitem kleszcza i leszczyny i jako siedzisko tych pajęczaków uznać wszelkie trawy, szuwary i błota. Także te z naszych ostatnich zmagań, te z Zachodniego Polesia, nazywanego także Lubelskim.
Sobota 4 kwietnia rozpoczynała dla dużej bo 23 osobowej grupy sezon kajakowy 2009 r. Miejsce spływu – Włodawka, dopływ Bugu, rzeka poleska. Wiosną rozlana posród trzcinowisk, meandrująca łakami latem. Bardzo popularny szlak kajakowy „ściany wschodniej”, opisywany w przewodniku p. Józefa Tworka, jak i na odwrocie arkusza „Mapy Turystycznej. Poleska Dolina Bugu 1:75k” wydawnictwa Kartpol, Lublin 2007. Wariant płynięcia krótki na odcinku Kołacze (zjazd z głównej drogi 82 za Karczmą Polską, na drogę 819) – Adamki (Wiata z miejscem na ognisko, ławkami, pomostem. Własność Nadleśnictwa Włodawa). Długość według przewodników 14,5 km, czas 4,5 h. Odległość zmierzona 17 km, 4 h.

Włodawka jest typową poleską rzeką. Płynący Prypecią zgodnie przyznali, że jest jej mniejszą siostrą. Jeżeli dla kogoś wygoda jest najważniejsza, a wschodnia granica jest mentalną przeszkodą, może z czystym sumieniem spłynąć polską rzeczkę i uznać, że zna Polesie
. Łatwo znaleźć dogodne miejsce do postoju, brzegi są bowiem dostępne, łagodnie schodzące ku brzegom. Ogląd na szerszą okolice zapewnią bardzo liczne zwyżki. Ambony myśliwskie stojące na skrajach sosnowych lasów w porze rozlewisk wyłaniają się z trzcin, wyglądają bardzo malowniczo nurzane w wodach.
Taki charakter ma odcinek do Suchawy, miejsca ciekawego z uwagi na dawną cerkiew i cmentarz. Tu rzeka płynie u stóp lasu, następnie do niego wpływa. Ten malowniczy szlak ukazuje drugie oblicze Polesia, podmokłe lasy, żeremia, niedostępne suchą nogą mroczne, bagniste skupiska drzew. Rzeka mimo iż systematycznie sprzątana jest idealnym miejscem bytowania bobrów, tak więc drzewa mogą pojawiać się dość często. Nurt jest przy tym wartki co da wiele radości zwałkowcom. W czasie gdy płynęliśmy nie napotkaliśmy jednak trudniejszych miejsc. Bez kabiny się nie obyło, całe szczęście nie mojej.
Adamki to wspaniałe miejsce do pofolgowania sobie po zimowym śnie. Miejsca dużo i do tańców i do rozmów. Każdy znajdzie dla siebie cichy kąt. Ognisko buchało drzewem z wykrotów pobliskiego lasu. Takie wygody biwakowe należy ustalać z leśnictwem i rezerwować wcześniej. Nie mogło być inaczej gdy z Wiciem przyjechała beczka chełmskiego piwa (polecam, na drugi dzień wspaniale zaspokaja pragnienie). Romek ze skrzypkami, Adaś z gitarą dojechali na biwak, Józek już brzdąka. Wspaniała atmosfera do snucia planów, piania i zawiązywania kontaktów. Ludzi bowiem już około 30, p. Tworek udziela rad jak płynąć, podpisuje przewodniki. Dziś reklamując siebie w Radiu Lublin, mówił i o naszym spływie – lepiej tu być niż o tym słyszeć. Szczególnie ze względu na międzynarodowy charakter spływu. Dowiedziawszy się drogą pantoflową jest z nami Niemka Conny, studentka z wymiany mówiąca po polsku. Wszystkich zapewnia, że bardzo jej się podoba. Dla nas – „Polski B” to również nie lada atrakcja;).
Rano znów wspaniała pogoda, jedni zmarzli inni nie, ale zapał nas nie opuszcza. Szymek wiąże jeszcze kajaki załadowane wieczorem i jedziemy na Uherkę.
Nie pisałem i nawet nie chce pisać się o Uherce. Kanał z oznaczeniami dla ludzi trzymających pierwszy raz w życiu wiosło i ich dzieci – pięcioletnich szkrabów. Przy pięknej pogodzie, ona da satysfakcję z płynięcia. Przy deszczu – tylko dla twardzieli. Z okazji nudnego rowu, z którego nic nie widać, wykąpałem się w nim. Jestem morsem.
Maj, maj, maj. Już lista zamknięta, chętnych na busa i osobówkę. I w poczekalni także są. Przygotowania w toku, najprzyjemniejsze są jednak zakupy, osobiste, czyjeś, cieszą tak samo, wszak flotylla bogaci się
.



Gratuluję pomysłu na tak wczesny spływ Włodawaką, zdjęcia przedstawiają jak wspaniała była to wyprawa. Ja spływam Włodawką regularnie od 2000 roku każdej wiosny ale raczej w maju. Teraz mam chętkę także na wyprawę przedwiosenną 2010. A skąd wypożyczacie kajaki?
Pozdrawiam
Arkadiusz Iwaniuk
Kajaki mamy swoje – należą do Szymona Dziurdy tak jak i przyczepa, transport własny. Kilka kajaków jest klubowych KTR Kontra, a część prywatnych.