<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="WordPress/2.5.1" -->
<rss version="0.92">
<channel>
	<title>Głos znad Bystrzycy</title>
	<link>http://blog.kajak.org.pl/glosznadbystrzycy</link>
	<description>Blog w serwisie Blog.kajak.org.pl poświęcony turystyce nizinnej</description>
	<lastBuildDate>Mon, 23 Jun 2008 12:24:01 +0000</lastBuildDate>
	<docs>http://backend.userland.com/rss092</docs>
	<language>en</language>
	
	<item>
		<title>Dzień dziewiąty. Brześć</title>
		<description>04.05.08

Ostatni dzień. Niby już wszystko przygotowane, kajaki powiązane na przyczepie od wczoraj, a jeszcze jesteśmy daleko od domu i o powrocie jeszcze się myśleć nie chce. Jeszcze ten dzień ostatni wypić do końca, najwięcej, łapczywie każda chwilę wspomnieć, zobaczyć coś jeszcze, jeszcze popatrzeć na chłopców z wędkami nad Piną, gdy ...</description>
		<link>http://blog.kajak.org.pl/glosznadbystrzycy/2008/06/23/dzien-dziewiaty-brzesc/</link>
			</item>
	<item>
		<title>Dzień ósmy. Pińsk.</title>
		<description>03.05.08

Nurzając się w wysokiej, nie koszonej trawie zwiedziliśmy w Pińsku cmentarz przy ul. Hajdajenki i po raz pierwszy od wyjazdu z Polski, mogliśmy czytać napisy w ojczystym języku. I tak uprzątnięty teren, krył wiele pięknych nagrobków katolickich, kutych krzyży, ciężkich płyt. Część żydowska nie miała nic wspólnego z kirkutami jakie ...</description>
		<link>http://blog.kajak.org.pl/glosznadbystrzycy/2008/06/17/dzien-osmy-pinsk/</link>
			</item>
	<item>
		<title>Dzień siódmy. Wysiadam z kajaka.</title>
		<description>2.05.08


Rankiem, Krzysiek opowiedział mi zasłyszaną historię o zastrzelonym Żydzie, który skonał na miejscu naszego obozowiska podczas próby ucieczki i tu też wrzucono go do dołu. Śladu mogiły, znaku czasu i pamięci nie było po nim nigdzie. Stary człowiek, który opowiadał, wspominał porządek „za Polski”, jako jedyny narzekał na Łukaszenkę, na ...</description>
		<link>http://blog.kajak.org.pl/glosznadbystrzycy/2008/05/26/dzien-siodmy-wysiadam-z-kajaka/</link>
			</item>
	<item>
		<title>Dzień szósty. Z ludzmi spędzony.</title>
		<description>1.05.08
Słucz różni się diametralnie od Stwigi i jej linia brzegowa jest inna, podobna do Wieprza. Często meandrująca z wysokim brzegiem, w których gnieżdżą się zimorodki, kolonie jaskółek brzegówek, i od początku towarzyszące nam wszędzie pliszki.
Mijamy po lewej elektrownie wodną, do której odprowadzony jest kanał. Zaraz też spotykamy spiętrzenie wody i ...</description>
		<link>http://blog.kajak.org.pl/glosznadbystrzycy/2008/05/23/dzien-szosty-z-ludzmi-spedzony/</link>
			</item>
	<item>
		<title>Dzień piąty. Zakończony nad Słuczą.</title>
		<description>30.04.08

Deszcz ustąpił, jednak niebo wciąż było mocno zaniesione. Na śniadanie zjadłem z chłopakami ciepłe i pożywne kluski. To postawiło mnie na nogi i podbudowało, rekompensując kiepska pogodę. Za to co nam się wczoraj dostało, nie byliśmy tacy skorzy do płynięcia na czele, ale i czasu było pod dostatkiem. Wkrótce więc ...</description>
		<link>http://blog.kajak.org.pl/glosznadbystrzycy/2008/05/23/dzien-piaty-zakonczony-nad-slucza/</link>
			</item>
	<item>
		<title>Dzień czwarty. Tak, to by się zgadzało&#8230;</title>
		<description>29.04.08
W nocy i rankiem mocno padało, intensywnym, drobnym deszczem, który o 6 wpędził mnie z powrotem w śpiwór. Wstałem jednak raczej z nudów niż chęci do dalszej drogi. Szczapkami sosny roznieciłem ogień, w którym tlił się jeszcze nikły żar i już zaraz inni z kawą, zupkami, stali przy rozgrzewających płomieniach.
Namiot ...</description>
		<link>http://blog.kajak.org.pl/glosznadbystrzycy/2008/05/20/dzien-czwarty-tak-to-by-sie-zgadzalo/</link>
			</item>
	<item>
		<title>Dzień trzeci, w którym porzucam rachubę czasu.</title>
		<description>28.04.08
Wcześnie rano budząc się w namiocie bałem się o pogodę. Widno już było ale słońce wciąż nie przyświecało i nie mogłem się zagrzać. Zmarzłem w nocy i zimno obudziło mnie przed świtem, wstałem też i ubrałem sweter. Palenisko było zalane wodą tak iż na wczorajszy żar nie można było liczyć. ...</description>
		<link>http://blog.kajak.org.pl/glosznadbystrzycy/2008/05/20/dzien-treci-w-ktorym-porzucam-rachube-czasu/</link>
			</item>
	<item>
		<title>Polesie, dzien drugi.</title>
		<description> 27.04.08

Jechaliśmy do 16 godziny samochodem do przygranicznej wsi Dzierżyńsk nad Stwigą. Okazało się, że potrzebujemy przewodnika, który poprowadzi nas nad rzekę. Pomógł miejscowy chłop, który wraz z synem pokazał nam drogę, jadąc przed nami traktorem. Wcześniejsze oczekiwanie urozmaiciła rozmowa z leśnikiem i tutejszymi. Lżejsza część grupy wspięła się na ...</description>
		<link>http://blog.kajak.org.pl/glosznadbystrzycy/2008/05/18/polesie-dzien-drugi/</link>
			</item>
	<item>
		<title>Niebywałe Polesie. Dzień pierwszy</title>
		<description>26.04.08 Horodyszcze k/Pińska

Sobota. Święta Wielkanocne.
Wieś Horodyszcze nad jeziorem w bazie kajakowej, choć nie wiem gdzie tam można było popływać kajakiem. Tu spedzilismy pierwszą noc po podróży. Przywitać przyjechał nas prezes tamtejszego klubu kajakowego, rosły chłop, zdawało się, że wyczynowiec. Rozmawialiśmy o naszej trasie, pokazywaliśmy mapy, zabrane przewodniki.

Wieczorem odwiedziliśmy jeszcze sklep, ...</description>
		<link>http://blog.kajak.org.pl/glosznadbystrzycy/2008/05/18/niebywale-polesie-dzien-pierwszy/</link>
			</item>
	<item>
		<title>Wstęp do relacji z niebytu.</title>
		<description>Co za zaniedbanie z mojej strony i chwilowe porzucenie deski, po której skrobię ku uciesze swojej i innych. Wszystko przez przymus pisania rzeczy, które niekoniecznie mam ochotę pisać i wyjazdy, które czynie z przyjemnoscią.

I tak pierwszy, nieopisany przeze mnie, a dość ważny był do Białej Podlaskiej. Miejscowości bogatej w siedzibę ...</description>
		<link>http://blog.kajak.org.pl/glosznadbystrzycy/2008/05/13/wstep-do-relacji-z-niebytu/</link>
			</item>
</channel>
</rss>
