Kilka dni temu, namówiony przez Pitta zainstalowałem na telefonie Endomondo. Zapewne większości osób nic ta nazwa nie mówi, więc od razu napiszę że jest to darmowa aplikacja rejestrująca różne aktywności sportowe. Wykorzystywany jest do tego GPS, który obecnie jest prawie w każdym telefonie. Dzięki niej można zapisywać przebieg trasy biegu, spływu, czy jazdy na rowerze i rejestrować ją w portalu.
Byłem trochę sceptyczny co do tej darmowej aplikacji, bowiem od kilku lat korzystam ze SportTrack i wpisuję dane z map ręcznie. Postanowiłem przetestować Endo na kilku trasach biegowych w weekend. Drogi czytelniku w tym momencie nie zniechęć się dlatego, że piszę o zupełnie innym sporcie. Wyobraź sobie zamiast maratonu biegowego jego wersję kajakową (albo Gauję XXL) i od razu zauważysz podobieństwa.
Instalacja przebiegła bezproblemowo na telefonie z Androidem. Sądząc po liście obsługiwanych urządzeń, nie powinno być problemu z jej uruchomieniem na większości nowoczesnych urządzeń. Obsługiwane są aparaty wyposażone w Androida, telefony Apple, Nokii i jeszcze kilku mniej popularnych platform.
Po uruchomieniu aplikacji na telefonie i założeniu konta w serwisie praktycznie możemy już wiązać buty biegowe
W głównym oknie wyświetlane są takie parametry jak pokonany dystans, prędkość chwilowa i średnia, czas, a także dane z zewnętrznych urządzeń np. pulsometrów. Sposób wyświetlania informacji można dostosować do własnych przyzwyczajeń i uprawianej dyscypliny np. wyświetlać prędkość podczas jazdy na rowerze, a tempo podczas biegania.
Jeśli ktoś lubi męczyć się słuchając muzyki, to aplikacja umożliwia uruchomienie odtwarzacza. Dodatkowo co jeden kilometr metaliczny głos pewnej Brytyjki informuje o czasie i tempie. Żeby jednak to usłyszeć koniecznie trzeba mieć słuchawki, bo ciężko usłyszeć angielskiego spikera jeśli telefon jest schowany do kieszeni.
Aplikacja ma kilka trybów pracy, na razie sprawdziłem Trening, czyli standardowe zapisywanie parametrów biegowych. Można także wybrać docelowy dystans lub czas, rywalizować na zapisanych trasach, lub wirtualnie ścigać się ze znajomymi. Dane do tych dwóch ostatnich synchronizowane z portalem i widoczne natychmiast po zapisaniu w telefonie lub komputerze.
Drugi ekran Endomondo na telefonie pokazuje bieżące położenie odczytane z GPSa. Na początku miałem problem z jego uruchomieniem, ale później ani razu nie straciłem zasięgu. Jedynie pośród wysokich drzew na warszawskiej Agrykoli dokładność trochę zmalała. Porównałem także długość tras: jedną zmierzyłem “ręcznie” na internetowych mapach drugą miałem z Endo. Różnica wyniosła tylko 30 metrów na prawie 9 kilometrowym odcinku. Jak dla mnie, do amatorskiego sportu to w zupełności wystarcza.
Jeśli w telefonie jest włączony transfer danych, to po zakończonym treningu trasa i czas są już zapisane w portalu http://www.endomondo.com/. W tym miejscu można przeglądać zapisane treningi i porównywać wyniki z poprzednimi osiągnięciami.
Bardzo rozbudowane są opcje społecznościowe. Ciekawą funkcją jest możliwość wirtualnego konkurowania z innymi osobami na portalu. Każda trasa może być udostępniona innym, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby przebiec trasą maratonu sprzed dwóch lat.
Na zakończenie dodam, że trasy można eksportować do plików GPX i TPX, więc można od razu wykorzystać w większości aplikacji GISowych. Z niecierpliwością czekam na jakiś spływ, żeby sprawdzi Endomondo na wodzie. Teraz drżyj SpłyWWWie






