Gdy zobaczyłem to zdjęcie:

pomyślałem, że to już koniec wyprawy kajakowej z Australii do Nowej Zelandii. Na szczęście LOT41 trzyma się dobrze i dzielnie pokonuje dziewięcio! metrowe fale. Do końca wyprawy Jamesa i Justina zostało 650 km.
Trzymam kciuki!
Przeczytałem wpis z bloga http://arkayakadventures.blogspot.com/2007/12/communicate.html w którym autor opisuje jak o mało się nie utopił po tym jak skoczył niewysoki wodospad, wpadł w odwój i wylądował pod pomytą skałą. Ok 45 minut zajęło mu wydostanie się z opresji i zebranie sprzętu.
Dlaczego nikt mu nie pomógł?
Bo jego dwaj koledzy krzyknęli, że obnoszą ten odcinek lądem i ominęli uwięzionego pod skałą, gdy ten o niczym nie miał pojęcia.