Monthly Archive for Maj, 2008

Aparat na kajaki

Pentax zapowiedział nowy model kompaktowej wodoodpornej cyfrówki Optio W60. Tym samym kontynuuje linię bardzo popularnych, również w Polsce, aparatów z serii W (W10, W20, W30). Zmiany nie tylko dotyczą ładnej zewnętrznej obudowy, która teraz wyraźnie różni się od nijakiej szarości, ale również parametrów technicznych.

Nowy model ma matrycę o większych rozmiarach i 10 milionach pikseli. Zanurzony w wodzie wytrzymuje dwie godziny na głębokości 4 metrów. Może być także używany na zawodach snow kayakingu, ponieważ nie straszna mu temperatura do -10 stopni. Jednak najistotniejszą zmianą jest moim zdaniem zastosowanie obiektywu o szerokim kącie (28mm), dzięki czemu na zdjęciu “zmieści się” więcej kajaków :-) i nie będzie potrzeby cofania się kilku kroków aby objąć wszystkie.

Więcej informacji na stronie fotopolis.pl

Specjaliści

Trzeba się specjalizować…, w kajakarstwie, w muzyce. Co?, tylko co ma piernik do wiatraka?
Tak, w obu dziedzinach można być specem, jak członkowie zespołu “Orange but green” – pierwszej grupy rockowej, w której grają kajakarze. Na swoim koncie mają już jedną płytę.

Więcej do posłuchania na MySpace.

Pozamiatane na Nidzie

Długi weekend spędziłem z grupą znajomych na Nidzie. Od kilku już lat pływam tam, prowadząc spływy nizinne w zaprzyjaźnionej wypożyczalni.  W tym roku, kontynuując akcje z dwóch lat ubiegłych, przed rozpoczęciem sezonu postanowiliśmy posprzątać rzekę.

Schodzimy na rzekę

Wyruszyliśmy w składzie ogólnopolskim: krakowsko, łódzko, jędrzejowsko, warszawskim. 8 osób na wodzie, 1 pies, 7 kajaków i piła spalinowa. Niestety musieliśmy kilka razy jej użyć, ale tylko po to by oczyścić niebezpieczne miejsca i żadna zwałka nie ucierpiała :-) . Prawie wszyscy płynęliśmy singlami i od momentu zejścia na wodę, przód kajaka zaczęły wypełniać znalezione śmieci.

Płynął z nami pies Bombel

Stan rzeki był wyższy niż latem, więc znacznie łatwiej było nam wpłynąć  w trzciny i wyłowić pływające śmieci. W tym miejscu mógłbym długo pisać co znaleźliśmy po drodze. Z większych osobliwości mógłbym wymienić słupki drogowe, kręgle, wiadro i miednicę oraz świętą figurkę!. O setkach szklanych i plastikowych butelek nie wspominam. Po przepłynięciu  ok. 16 kilometrów w każdym kajaku piętrzyła się sterta śmieci. U mnie leżały cztery 120 litrowe worki, tak, że nie miałem już gdzie siedzieć. Jedynym wyjściem było siedzenie na kokpicie.

-Zobaczcie co znalazłem! -Łoooł!

Gdy w trakcie płynięcia, rozmawialiśmy o problemie śmieci, wspólnie stwierdziliśmy, że jest ich najwięcej tam, gdzie ludzie spędzają czas nad wodą, albo rzeka przepływa przez osady ludzkie. W wielu przypadkach, osoby, które korzystają z rzeki, odwdzięczają się, zostawiając śmieci. Mieliśmy tego dobry przykład w postaci wędkarskich opakowań na przynęty, butelek po alkoholu i napojach. Trafiliśmy też na ogromne worki z kuchennymi odpadami – nie mogliśmy pojąć, jak można traktować rzekę pod domem jak śmietnik na kuchenne odpadki. Zatkaliśmy nosy i z dużą odrazą zapakowaliśmy takie “znaleziska”.

Nasza wesoła ekipa

Smutne jest to, że sprzątając od dwóch lat na wiosnę i jesieni, co roku zbieramy podobną ilość śmieci.

Dwa dni później, gdy płynęliśmy tym odcinkiem z większą grupą kajakarzy, przyjemnie było płynąć czystą rzeką i słuchać jak z uznaniem mówili o naszej akcji.