Wszystko przez to, że w zeszłym roku byliśmy wszyscy rozpieszczeni przez dosyć duże dofinansowanie. Można było wynajmować autokary, samochody do przewożenia kajaków i ludzi. W tym roku posucha… i trzeba kombinować.
Mamy więć misterny plan w jaki sposób wywięźć około 150 osób z całym kajakowym sprzętem do Karczewa i Góry Kalwarii. Akcja “Kajak”
rozpoczyna się już w piątek o 16:00. Potem jeździmy bez przerwy trzema przyczepami, jednym wynajętym mikrobusem i samochodami osobowymi, aż do godziny 22:00. W sumie musimy wykonać około 6 kursów na odcinku 30km. Czyli w sumie wyjdzie jakieś 360km + sześć razy załadowywanie i rozładowywanie przyczepy.
Uczestnicy spływu też nie mają lekko. Dojechać do Karczewa komunikacją masową w sobotę rano, wcale nie jest łatwo. No a potem jeszcze 2,5 km na piechotę spacerek nad Wisłę.
No nic. Miejmy nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze i w sobotę rano wszyscy wsiądziemy do kajaków, a piękna pogoda i królowa Wisła poprawią Nam humory.
ps. Pojawiły się dwa wolne miejsca ze zwrotów, zapraszamy do wypożyczalni spływowej.
Bartek,
Super impreza, na Twoje Rece skladam podziekowania dla wszystkich organizatorów!!
Aha, jeden update: wywrotek mielismy dwie
Pierwsza to nasi Harcerze
Druga była zaraz przy samiuśkim brzegu pod Świetokrzyskim. Chłopaki chcieli wysiąść i się zamachnęli… 
Wlasnie teraz, juz po spływie, przeczytałam wpisy na Twoim blogu i tym bardziej doceniam super organizacje - widac, ze nie bylo latwo