March 14th, 2010 by admin
Zimowa pora to czas odgrzebania zaległości jakie miały się znaleźć na naszym blogu już kiedyś …. Takie perełki jakie mamy na Słupi należą do zabytków na skalę światową, a sposób współpracy właścicieli elektrowni
“Energa – Elektrownie Słupsk”, a środowiskiem kajakarzy za wzorcowy i godny naśladowania. W okresie od maja do lipca 2009 roku mieliśmy okazję korzystać z niebywałej atrakcji. Taka sytuacja zdarza się raz na 5-7 lat kiedy następuje remont i konserwacja najstarszej działającej elektrowni wodnej w Europie, a i ponoć na świecie !! Zbudowano ją na rzece Słupi w 1896 r. Turbina wyprodukowana w 1896 r. pracuje w elektrowni do dziś.
W skład zespołu wchodzi jaz przesiewy, zbiornik, kanały długości 1850 m, rurociągi. Tutaj też mamy najstarsze na świecie działające żarówki !! Dla kajakarzy atrakcją było jednak co innego – najszybciej płynąca woda na Pomorzu ! Na odcinku 2 km spadek wody w starym korycie Słupi wynosił prawie 17m !! Stare koryto dzięki uprzejmości dyrekcji Energa Elektrownie ze Słupska zostało przygotowane specjalnie z myślą o kajakarzach. Więcej informacji możecie przeczytać w artykule jaki pojawił się w gazecie Energi.
Zachęcamy do przeczytania artykułu : proszę kliknąć w zdjęcie aby powiększyć :
Poniżej jeden z filmów z tego odcinka
Posted in Bez kategorii | No Comments »
March 7th, 2010 by admin
Mamy sobotę no i już tradycyjnie któryś z nas zamówił skutecznie piękną pogodę, no więc wyjeżdżamy do Sulęczyna. Tam na bystrzu trochę powyżej Rynny Sulęczyńskiej rozpoczynamy spływ. Tym razem stawiła się znowu grupa kajakarzy ze Szczecina, a poza tym jak zwykle Mirek z Koszalina, Włodek no i ja. Mieliśmy w planie pobawić się trochę na Rynnie, a potem spłynąć jeszcze kilka kilometrów do Bawernicy. Już od samego początku działo się bardzo dużo, ale po kolei.
Zaczęło się od tego, że Maja ( koleżanka ze Szczecina ) nie miała ochoty spłynąć Rynną. Miała trochę “pecha” bo trafiła na mnie, a przy mnie nikt Rynny nie omija. Po krótkiej rozmowie przekonałem ją i mniej się bała, a bardziej była ciekawa jak jej pójdzie. Jak już ją obgaduję, to dodam jeszcze, że to był jej pierwszy raz w jedynce i przy jej wspaniałej koordynacji ruchowej przepłynęła Rynnę jak nikt dotąd. W połowie Rynny zgubiła wiosło i pozostały odcinek przepłynęła bez niego i wręcz po mistrzowsku pokonała skręt w prawo wspaniale balansując tułowiem. W tym miejscu bardzo wielu nie radzi sobie przy pomocy wiosła, a ta nowicjuszka wyglądała jak baletnica – nie mogłem wyjść z podziwu.
Wracając do początku spływu, już przy wodowaniu mieliśmy pierwszą kabinę. Do pomocy w przebieraniu pozostał przy nim nasz kierowca, a my popłynęliśmy w kierunku Rynny. Na bystrzu mieliśmy następną wywrotkę, którą pięknie Włodek sfotografował. Kiedy dotarliśmy na najszybszy odcinek rzeki, Włodek robił zdjęcia, a kajaki z różnym skutkiem i czasami w niezamierzonej kolejności przepływały obok niego. Jakoś długo musiałem czekać na naszego kierowcę no i kolegę w kajaku tego od pierwszej wywrotki. Okazało się że on kąpiel w zimnej rzece po prostu polubił. Przebrał się z mokrych ciuchów i startując powtórnie znowu się wykąpał więc znowu się przebierał i trzeci start skończył się tak samo. Teraz już nie było się w co przebrać bo zabrakło ciuchów więc ze swoim kolegą również miss mokrego podkoszulka, zakończyli spływ. Było śmiechu co nie miara bo oni udali się z naszym kierowcą do Bytowa w poszukiwaniu suchych ubrań; jedną z sugestii były odwiedziny w lumpeksie.
To co działo się na Rynnie było tak zabawne że chwilami nie byłem stanie robić zdjęć

. Po oszacowaniu “strat”, krótkiej przerwie na coś ciepłego do picia i wymianę wrażeń z pokonywania Rynny, w zmniejszonym składzie,po krótkiej przenosce popłynęliśmy dalej. Mieliśmy do pokonania ok. 6 km lekko urozmaiconej rzeki. Było trochę drzew leżących w rzece, trochę szybkiego nurtu, a najciekawsza przeszkoda to pozostałości po śluzie gdzie było troszkę emocji. Na rzece starałem się trochę podpowiadać tym mniej wprawionym, a szczególnie naszej rodzynce Mai, która pod koniec spływu była troszkę zmęczona.Udało mi się podać dzióbek jednemu koledze, który sobie świetnie poradził z podniesieniem kajaka bez wysiadania. Wielkie brawa bo nigdy tego nie robił !.
Przy moście w Bawernicy tradycyjnie już na zakończenie spływu zimowego, czekało na nas rozpalone ognisko, kiełbaski, gorący grzaniec no i dwaj pechowcy już w suchych ciuchach (ci od kąpieli na początku spływu ). Na bazę wracaliśmy pełni wrażeń po udanym spływie i ……..do zobaczenia gdzieś znowu na rzece !
Pozdrawiam !
Tadeusz
ekajaki.pl

Posted in Bez kategorii | No Comments »
March 5th, 2010 by admin
A my znowu na rzece. Tym razem przed nami drugi odcinek Skotawy z Jamrzyna do Dębnicy Kaszubskiej. Nie wiem na czym to polega, ale od jesieni w każdą sobotę mamy piękną pogodę. Nawet pod koniec grudnia gdy płynęliśmy pierwszy odcinek Skotawy przy siarczystym mrozie (-19), świeciło słońce. Tym razem znowu było słonecznie i temperatura lekko na plusie. Dzięki odwilży stan wody trochę podwyższony, a do tego ciepło i słonecznie i świetni kompani na rzece i aż trudno powyliczać wszystkie plusy tego spływu. Mówi się, że przy takiej pogodzie to grzech siedzieć w domu ! Do Andrzeja, Marcina i mnie ( skład z pierwszego odcinka) dołączyli : Tomek z Kołobrzegu, Mirek z Koszalina no i Darek z Bytowa ze swoją “wydmuszką” i wspaniałym poczuciem humoru.Na rzece w Jamrzynie wylądowaliśmy ok. 10-tej i po kilkuset metrach mieliśmy pierwsza przenoskę przy gospodarstwie rybackim. Dalej aż do Starnic tj. następnej hodowli ryb gdzieś w połowie trasy, bawiliśmy się wyśmienicie. Rzeka szczególnie w dwóch miejscach pięknie meandruje, poza tym jest sporo urozmaiconych przeszkód i dosyć wartki nurt. Andrzej i Tomek robili mnóstwo zdjęć na których niestety nie ma ani jednej wywrotki. A dla nas jak zwykle “najważniejszy” na spływie jest materiał filmowo- zdjęciowy.Wprawdzie na jednej z przeszkód prawie wywróciłem Andrzeja ale Marcin niechcący go wybronił. Zabrakło porozumienia, a wszystko filmował Tomek. No cóż, może następnym razem kogoś wykąpiemy, a trzeba się z tym spieszyć bo wkrótce woda będzie za ciepła. Jest na to szansa w najbliższą sobotę na Rynnie Sulęczyńskiej gdzie się wybieramy.
Po krótkiej przenosce przy drugiej tamie na rzece i posiłku ruszyliśmy dalej. Na rzece w czasie naszego popasu nic się nie zepsuło: nadal piękne widoki, nadal słonecznie, nadal urozmaicone przeszkody w nurcie, a do tego świetna atmosfera. Spływy kajakowe zawsze mają swój urok, ale takie jak ten są czymś szczególnym. Gdy dotarliśmy do Dębnicy Kaszubskiej mieliśmy wszyscy to samo odczucie: czyżby to był już koniec na dzisiaj ? Aż szkoda było wracać do domu.
Z pływaniem w kajaku jest tak trochę jak z seksem: zawsze jest fajnie, ale od czasu do czasu jest SUPER.
Właśnie taki SUPER był nasz spływ.
Pozdrawiam !
Tadeusz i “ekajaki”
Posted in Bez kategorii | No Comments »
March 1st, 2010 by admin

Dobre prognozy na sobotę 20.02.2010 zapowiadały ciekawy dzień na rzece. Ten spływ był zaplanowany specjalnie dla naszych przyjaciół z
Grupy Rowerowej Trójmiasto, a dodatkowo przyjechała mocna grupa pod wodzą Wiktora ze Szczecina

Krzysiek z
GRT przyjechał w piątek w późnych godzinach nocnych – po około 5 godzinach z Gdańska ………. rowerem

Oczywiście nie obyło się bez przygód, ale to oni na swoim portalu zamieszczą. Zaplanowany odcinek to nasz flagowy produkt o każdej porze roku czyli: Szlakiem Orła Bielika. 11 km jakie zaplanowaliśmy w tą zimową sobotę nie było wielkim wyzwaniem dla nas, ale na pewno było nowym doświadczeniem dla wielu uczestników naszego spływu. Temperatura bliska zera, ładna zimowa pogoda – niesamowita sceneria dopełniły mocy atrakcji jakie były na rzece. Jak na 11 km i nieco ponad 3,5 godziny spływu mieliśmy na rzece 5 kabin – było to na pewno ciekawe przeżycie, ale wszystko pod pełną kontrolą. Sceneria rzeki była magiczna. Mieliśmy kilka dni cieplejszych, lód na rzece puścił, a brzegi zostały oblodzone z wystającymi półkami lodowymi !! Tradycyjnie odcinek przepłynięty bez wysiadania z kajaka. Kilka nowych zwałek na rzece. Poziom wody średni. Koniec spływu tradycyjnie na Gołębiej Górze gdzie ogniskiem, kiełbaską i grzańcem zakończyliśmy nasz zimowy spływ Słupią. Był to kolejny spływ z udziałem kobiet !! Żeby nie było tak łatwo ekipa z Grupy Rowerowej Trójmiasto wróciła w niedzielę rowerami do 3-miasta !! No cóż myślę, że było to bardzo ciekawe połączenie różnych form turystyki aktywnej, które obalają mit sezonowości w naszym regionie !! Nie ma złej pogody jest tylko źle dobrane ubranie !!
Podziękowania dla wszystkich uczestników za poświęcenie

I do zobaczenia następnym razem znów na rzece !!
Pozdrawiamy !
Andrzej
ekajaki.pl
Posted in Bez kategorii | No Comments »
February 23rd, 2010 by admin
W dniu 19. 02. 2010 r. w starostwie w Tucholi odbyło się spotkanie nas tzn. przedstawicieli firm organizujących spływy kajakowe z przedstawicielem Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Bydgoszczy. Tematem spotkania był projekt zarządzenia w sprawie ustanowienia planu ochrony dla rezerwatu przyrody ” Dolina Rzeki Brdy “. Celem ochrony w rezerwacie jest zachowanie wyjątkowych walorów przyrodniczych i krajobrazowych rzeki Brdy i dolnych odcinków jej dopływów. Po zapoznaniu się z projektem w części, która nas najbardziej interesowała, dowiedzieliśmy się jak ma wyglądać w najbliższej przyszłości poruszanie się w kajakach po rzece. Otóż nie będzie wprowadzenia zakazów wszelkiego rodzaju, ale takie uregulowania organizacyjne dzięki którym przyroda rezerwatu nie ucierpi. W pierwszym rzędzie jak najwięcej informacji w formie tablic na szlaku o tym gdzie można biwakować, gdzie zaczyna się i kończy rejon rezerwatu, gdzie obowiązuje strefa ciszy itd. itp. . Od nas organizatorów spływów i wypożyczających kajaki oczekuje się abyśmy nieustannie przypominali o normach zachowania na łonie przyrody w ogóle a na terenie rezerwatu w szczególności. Żebyśmy pamiętali o tym, że na rzece to my niestety jesteśmy intruzami, a więc gorący apel o sprzątanie po sobie i pozwólmy na spokojne życie mieszkającym w rejonie rzeki ptactwu i zwierzętom. Przepływajmy przez rezerwat w miarę spokojnie, a bawmy się w miejscach wyznaczonych.
Cieszy nas takie podejście do sprawy – partnerskie, normalne, takie jakie powinno być. RDOŚ nie postawił się po stronie Pan i Władcy, ale partnera w interesującym nas temacie. Mam nadzieję, że będzie to dobry przykład dla następnych rzek po, których odbywa się turystyka kajakowa. Sądzimy, że tak naprawdę nie tylko chodzi o tereny chronione, ale o całe szlaki i racjonalne ich wykorzystanie oraz zagospodarowanie. Gratulujemy inicjatywy i czekamy na następne szlaki !
Pozdrawiam !
Tadeusz
Posted in Bez kategorii | No Comments »
January 29th, 2010 by admin

W sobotę 23.01.2010 zaplanowaliśmy sobie spokojny spacerek Słupią ze Słupska do zaprzyjaźnionej stanicy kajakowej w Bydlinie. Odcinek niedługi, nie co ponad 17 km bardzo szeroką Słupią w iście zimowych warunkach. Słupsk powitał nas temperaturą -16 niby dużo, a jednak nie tak zimno
Piękny słoneczny dzień, brak wiatru zdecydowanie poprawiły nasze samopoczucie w tą mroźną sobotę. Słupia na tym odcinku nie była skuta lodem, licznie płynące kry powodowały spore spowolnienie w czasie spływu. Popłynęliśmy w siedem osób, tradycyjnie jedynkami z fartuchami – każde inne rozwiązanie w takich warunkach nie wchodziło w rachubę. Całe zimowe pływanie mamy w bardzo sprzyjających warunkach. Z roku na rok liczba chętnych do próby swoich sił w zimowej scenerii rośnie – dla nas jest to nowe doświadczenie, różne osoby różnie się zachowują w warunkach ekstremalnych, szczególnie przy wywrotkach. Odcinek niespełna 18-km pokonaliśmy w niecałe 5 godzin z dwiema wywrotkami. Przez cały spływ mieliśmy słoneczną zimową pogodę i na końcu w Bydlinie piękny zachód słońca. Spływ zakończyliśmy ogniskiem i kiełbaską, która w tych warunkach smakowała jak najlepsze danie z ekskluzywnej restauracji
Podziękowania Gospodarzom przystani w Bydlinie za pomoc w przygotowaniu ogniska !
Dziękujemy wszystkim za udział i do następnego razu !
Andrzej
ekajaki.pl

Posted in Bez kategorii | No Comments »
January 29th, 2010 by admin

W sobotę 23.01.2010 zaplanowaliśmy sobie spokojny spacerek Słupią ze Słupska do zaprzyjaźnionej stanicy kajakowej w Bydlinie. Odcinek niedługi, nie co ponad 17 km bardzo szeroką Słupią w iście zimowych warunkach. Słupsk powitał nas temperaturą -16 niby dużo, a jednak nie tak zimno
Piękny słoneczny dzień, brak wiatru zdecydowanie poprawiły nasze samopoczucie w tą mroźną sobotę. Słupia na tym odcinku nie była skuta lodem, licznie płynące kry powodowały spore spowolnienie w czasie spływu. Popłynęliśmy w siedem osób, tradycyjnie jedynkami z fartuchami – każde inne rozwiązanie w takich warunkach nie wchodziło w rachubę. Całe zimowe pływanie mamy w bardzo sprzyjających warunkach. Z roku na rok liczba chętnych do próby swoich sił w zimowej scenerii rośnie – dla nas jest to nowe doświadczenie, różne osoby różnie się zachowują w warunkach ekstremalnych, szczególnie przy wywrotkach. Odcinek niespełna 18-km pokonaliśmy w niecałe 5 godzin z dwiema wywrotkami. Przez cały spływ mieliśmy słoneczną zimową pogodę i na końcu w Bydlinie piękny zachód słońca. Spływ zakończyliśmy ogniskiem i kiełbaską, która w tych warunkach smakowała jak najlepsze danie z ekskluzywnej restauracji
Podziękowania Gospodarzom przystani w Bydlinie za pomoc w przygotowaniu ogniska !
Dziękujemy wszystkim za udział i do następnego razu !
Andrzej
ekajaki.pl

Posted in Bez kategorii | No Comments »
January 26th, 2010 by admin
To co wydarzyło się na spływie Łupawą dziewiątego stycznia, przeszło nasze oczekiwania. Otóż pojawiło się siedemnastu chętnych gotowych na zimową przygodę na rzece. Była to ZBIERANINA

z Kołobrzegu, Słupska, Bydgoszczy, Gdańska, Lipusza,Koszalina, a nawet jeden kolega z Danii. Ta ZBIERANINA która pod moim przewodnictwem ruszyła na rzekę, to sami twardziele i tylko jeden jakoś się przemycił taki co to jeszcze nie pływał jedynką. Gdybym wiedział o tym przed spływem to pewnie zostawiłbym go w domu a okazało się że nieźle sobie poradził. Mieliśmy do pokonania 18 km Łupawy od Kozina do miejscowości Łupawa a więc najbardziej atrakcyjny odcinek rzeki. Tak duża grupa, trudna rzeka, w pełni zimowe warunki a do tego bardzo krótki dzień stanowiły nie lada wyzwanie. Na starcie zebraliśmy się o godzinie dziesiątej i maksymalnie szybko ruszyliśmy na rzekę. Dosyć silny wiatr i kilka stopni mrozu nie były problemem bo cały czas płynęliśmy pod osłoną lasu. Cały czas mieliśmy na uwadze wyścig z czasem żeby wieczór nie zastał nas na rzece. Cała grupa sprawiła mi ogromną przyjemność wspólnego pływania. Sporo już pływałem w zimowych warunkach i wiem na co szczególnie należy zwrócić uwagę. Chodzi głównie o wzajemną bardzo szybką pomoc w przebieraniu się po wywrotce, bo właśnie wtedy jest największe niebezpieczeństwo wychłodzenia organizmu. Spływ był bardzo udany bo zdarzyły się trzy wywrotki i dzięki temu dokumentacja zdjęciowa jest o wiele lepsza

. Natomiast za każdym razem WSPANIALE funkcjonowała wzajemna pomoc i nikt się nie przeziębił. Pomagaliśmy sobie nawzajem również przy pokonywaniu trudnych przeszkód.Robiliśmy cały czas zdjęcia trzema aparatami i dzięki temu mamy ich naprawdę dużo. Na rzece cały czas było co podziwiać, bo to co potrafi wytworzyć mróz na rzece tego nie da się opowiedzieć, to trzeba samemu zobaczyć. Wraz ze zbliżającym się wieczorem dotarliśmy do elektrowni w Łupawie a tam po króciutkiej przenosce dopłynęliśmy do pola biwakowego gdzie już czekały na nas samochody ale najważniejsze to rozpalone ognisko i obowiązkowe kiełbaski.Przy ognisku było tak przyjemnie że nawet nie zauważyliśmy kiedy się całkiem ściemniło i ruszyliśmy do domu.
Troszkę się bałem jak będzie na tak dużym spływie o tej porze roku. Okazało się że moje obawy były na wyrost bo wszyscy sprawili się świetnie. Gorące podziękowania tym którzy pełnili jakieś funkcje a więc : otwierający, zamykający i ci pomagający na przeszkodach i po wywrotkach. Nie wymieniam imion bo nie wszystkie pamiętam a nie chciałbym się pomylić więc dziękuję tak bezosobowo. Najbardziej dziękuję Wam wszystkim za to że stanowiliście na rzece wspaniałą grupę co najlepiej widać na zdjęciu zrobionym przy moście w Podkomorzycach.
Serdecznie Was wszystkich pozdrawiam i do zobaczenia kiedyś znowu na rzece…..
Posted in Bez kategorii | No Comments »
January 26th, 2010 by admin
To co wydarzyło się na spływie Łupawą dziewiątego stycznia, przeszło nasze oczekiwania. Otóż pojawiło się siedemnastu chętnych gotowych na zimową przygodę na rzece. Była to ZBIERANINA

z Kołobrzegu, Słupska, Bydgoszczy, Gdańska, Lipusza,Koszalina, a nawet jeden kolega z Danii. Ta ZBIERANINA która pod moim przewodnictwem ruszyła na rzekę, to sami twardziele i tylko jeden jakoś się przemycił taki co to jeszcze nie pływał jedynką. Gdybym wiedział o tym przed spływem to pewnie zostawiłbym go w domu a okazało się że nieźle sobie poradził. Mieliśmy do pokonania 18 km Łupawy od Kozina do miejscowości Łupawa a więc najbardziej atrakcyjny odcinek rzeki. Tak duża grupa, trudna rzeka, w pełni zimowe warunki a do tego bardzo krótki dzień stanowiły nie lada wyzwanie. Na starcie zebraliśmy się o godzinie dziesiątej i maksymalnie szybko ruszyliśmy na rzekę. Dosyć silny wiatr i kilka stopni mrozu nie były problemem bo cały czas płynęliśmy pod osłoną lasu. Cały czas mieliśmy na uwadze wyścig z czasem żeby wieczór nie zastał nas na rzece. Cała grupa sprawiła mi ogromną przyjemność wspólnego pływania. Sporo już pływałem w zimowych warunkach i wiem na co szczególnie należy zwrócić uwagę. Chodzi głównie o wzajemną bardzo szybką pomoc w przebieraniu się po wywrotce, bo właśnie wtedy jest największe niebezpieczeństwo wychłodzenia organizmu. Spływ był bardzo udany bo zdarzyły się trzy wywrotki i dzięki temu dokumentacja zdjęciowa jest o wiele lepsza

. Natomiast za każdym razem WSPANIALE funkcjonowała wzajemna pomoc i nikt się nie przeziębił. Pomagaliśmy sobie nawzajem również przy pokonywaniu trudnych przeszkód.Robiliśmy cały czas zdjęcia trzema aparatami i dzięki temu mamy ich naprawdę dużo. Na rzece cały czas było co podziwiać, bo to co potrafi wytworzyć mróz na rzece tego nie da się opowiedzieć, to trzeba samemu zobaczyć. Wraz ze zbliżającym się wieczorem dotarliśmy do elektrowni w Łupawie a tam po króciutkiej przenosce dopłynęliśmy do pola biwakowego gdzie już czekały na nas samochody ale najważniejsze to rozpalone ognisko i obowiązkowe kiełbaski.Przy ognisku było tak przyjemnie że nawet nie zauważyliśmy kiedy się całkiem ściemniło i ruszyliśmy do domu.
Troszkę się bałem jak będzie na tak dużym spływie o tej porze roku. Okazało się że moje obawy były na wyrost bo wszyscy sprawili się świetnie. Gorące podziękowania tym którzy pełnili jakieś funkcje a więc : otwierający, zamykający i ci pomagający na przeszkodach i po wywrotkach. Nie wymieniam imion bo nie wszystkie pamiętam a nie chciałbym się pomylić więc dziękuję tak bezosobowo. Najbardziej dziękuję Wam wszystkim za to że stanowiliście na rzece wspaniałą grupę co najlepiej widać na zdjęciu zrobionym przy moście w Podkomorzycach.
Serdecznie Was wszystkich pozdrawiam i do zobaczenia kiedyś znowu na rzece…..
Posted in Bez kategorii | No Comments »
January 26th, 2010 by admin

Początkowo planowaliśmy na rozpoczęcie nowego roku łatwy kawałek Słupi.Przed startem stwierdziliśmy, że było by zbyt łatwo i pojechaliśmy na Kamienicę z Kamieńca do Gałąźni Małej. Dodatkowym powodem była ponowna próba zmierzenia się z tą rzeka przez Mirka. Na spływie poświątecznym rzeka była górą ale Mirek to twarda sztuka i łatwo się nie poddaje. Ja bardzo chętnie przystałem na zmianę wcześniejszych planów, bo bardzo lubię pływać po trudnych rzekach, a Kamienica do nich należy. Wyruszyliśmy dosyć wcześnie bo o tej porze roku trzeba pamiętać, że dzień jest bardzo krótki. Mieliśmy w tym dniu kilka stopni mrozu i trochę śniegu więc sceneria w pełni zimowa. Początkowo kolejne przeszkody pokonywaliśmy bez kłopotów, jednak z upływem czasu tempo trochę siadło. Zimowe pływanie jest dosyć specyficzne i dobrze jest trochę się do tego przygotować pod względem fizycznym. Trudna rzeka i niska temperatura powodują że szybciej opadamy z sił. Zrobiliśmy krótką przerwę i po małym posiłku ruszyliśmy dalej. Już wiele razy widziałem rzeki w zimowej scenerii a mimo to ciągle mnie urzekają. Robiłem kolejne zdjęcia bo ciągle było coś nowego; a to przelatujący zimorodek, a to cudownie ośnieżone gałęzie drzew lub oblodzone konary leżące w nurcie rzeki. A najpiękniejsze były wiszące nad wodą na cieniutkich gałązkach lub na źdźbłach trawy cudowne kryształki lodu kołyszące się nad lustrem rzeki jak zamarznięte wielkie krople.Mam nadzieję że na moich zdjęciach można dostrzec to o czym piszę bo to były wiszące nad wodą szlachetne kamienie. Ja tu w pełni rozmarzony podziwiam wspaniałe widoki, a Marek raptem wykonuje wspaniałą kabinę i zaczyna wrzeszczeć. Tak się wystraszył wywrotki że trochę wpadł w panikę, a ja niestety zapomniałem o robieniu zdjęć i prawie nie ma dokumentacji. Aparat i zdjęcia musiały w tym momencie poczekać bo byłem mu potrzebny. Pomogłem mu w czasie zmiany ubioru i wkrótce ruszyliśmy dalej. Do końca spływu pozostało już niewiele i wkrótce dołączyliśmy do kolegów przy ognisku. Oczywiście już tradycyjnie przy ognisku na mecie nie zabrakło kiełbaski z bułką dla każdego z nas. Nie wiem jak to jest, ale za każdym razem na końcu spływu przy ognisku ta kiełbaska smakuje tak, że nie zamieniłbym jej na żadne inne danie. Może jej smak dodatkowo poprawia sceneria i Wasze towarzystwo
. Pogadaliśmy trochę przy ogniu i już prawie po ciemku w pełni zadowoleni ruszyliśmy do domu….
Tadeusz c.d.n.
Posted in Bez kategorii | No Comments »