Archive for December, 2009

Poświąteczna Bytowa na luzie ;-)

Monday, December 28th, 2009
Na dzisiaj zaplanowaliśmy spływ tzw. poświąteczny rzeką Bytową z Bytowa – prawda że fajnie brzmi ?   Na bazie na godz. 9-tą oprócz mnie zjechało siedmiu uczestników i jedna UCZESTNICZKA (dzięki Gosia) wyprawy na rzekę w celu pozbycia się nadmiaru świątecznych kalorii. Żeby nie przesadzić z tym spalaniem kalorii, wybraliśmy dosyć łatwy odcinek rzeki. Wyruszyliśmy z Bytowa z zamiarem przepłynięcia ok. 13 km do mostu niedaleko wsi Osieki. Od samego początku wszystko układało się lepiej niż w “scenariuszu”. A więc koniec grudnia a temperatura kilka stopni powyżej zera i do tego wkrótce po rozpoczęciu spływu zaczęło przez chmury przeświecać się słońce. W dodatku z roztopionego śniegu przybyło sporo wody i dzięki temu byliśmy na rzecznym spacerze. Przez dwie trzecie trasy rzeka wije się po podbytowskich łąkach i tylko istniejące w korycie progi umilały nam sielankę spływu. Po dotarciu w rejon lasu pojawiło się troszkę przeszkód i ślady bytności bobrów i było ciekawiej. Do mety dotarliśmy po ok. trzech godzinach w pełni zadowoleni z udanej wyprawy. Nikt nie miał ochoty na wariacki wysiłek po świątecznym lenistwie i to było w sam raz. Jedyny mankament dzisiejszego spływu to słaby materiał zdjęciowy bo nikt się nie wywrócił  - jedynie należy odnotować sprawdzanie maksymalnej wyporności jedynki Prijona na samym starcie czy oby przypadkiem nie zatonie przy ewentualnej wywrotce ;-) Okazało się, że wszystko jest ok i można spokojnie rozpocząć spływ. Da się to jednak nadrobić na kolejnych spływach na trudniejszych rzekach na które serdecznie zapraszam ….Tadeusz. Pozdrowienia od ekajaki.pl
PS. Zapraszamy już na czwartkowy spływ sylwestrowy na Słupie !!


Poniżej jeden z progów z innego grudniowego pływania

Poświąteczna Bytowa na luzie ;-)

Monday, December 28th, 2009
Na dzisiaj zaplanowaliśmy spływ tzw. poświąteczny rzeką Bytową z Bytowa – prawda że fajnie brzmi ?   Na bazie na godz. 9-tą oprócz mnie zjechało siedmiu uczestników i jedna UCZESTNICZKA (dzięki Gosia) wyprawy na rzekę w celu pozbycia się nadmiaru świątecznych kalorii. Żeby nie przesadzić z tym spalaniem kalorii, wybraliśmy dosyć łatwy odcinek rzeki. Wyruszyliśmy z Bytowa z zamiarem przepłynięcia ok. 13 km do mostu niedaleko wsi Osieki. Od samego początku wszystko układało się lepiej niż w “scenariuszu”. A więc koniec grudnia a temperatura kilka stopni powyżej zera i do tego wkrótce po rozpoczęciu spływu zaczęło przez chmury przeświecać się słońce. W dodatku z roztopionego śniegu przybyło sporo wody i dzięki temu byliśmy na rzecznym spacerze. Przez dwie trzecie trasy rzeka wije się po podbytowskich łąkach i tylko istniejące w korycie progi umilały nam sielankę spływu. Po dotarciu w rejon lasu pojawiło się troszkę przeszkód i ślady bytności bobrów i było ciekawiej. Do mety dotarliśmy po ok. trzech godzinach w pełni zadowoleni z udanej wyprawy. Nikt nie miał ochoty na wariacki wysiłek po świątecznym lenistwie i to było w sam raz. Jedyny mankament dzisiejszego spływu to słaby materiał zdjęciowy bo nikt się nie wywrócił  - jedynie należy odnotować sprawdzanie maksymalnej wyporności jedynki Prijona na samym starcie czy oby przypadkiem nie zatonie przy ewentualnej wywrotce ;-) Okazało się, że wszystko jest ok i można spokojnie rozpocząć spływ. Da się to jednak nadrobić na kolejnych spływach na trudniejszych rzekach na które serdecznie zapraszam ….Tadeusz. Pozdrowienia od ekajaki.pl
PS. Zapraszamy już na czwartkowy spływ sylwestrowy na Słupie !!


Poniżej jeden z progów z innego grudniowego pływania

Świąteczny spływ Skotawą na -19,5 stopnia ;-)

Tuesday, December 22nd, 2009
Na sobotę 19.12.2009 został zaplanowany Świąteczny spływ kajakowy. Prognoza była jednoznaczna – będziemy mieli szczyt mrozów.  Odcinek wybrany nie należał do łatwych szczególnie o tej porze roku. Sobota przywitała nas z rana temperaturą -14 stopni oraz pięknym słońcem. Start zaplanowaliśmy niedaleko miejscowości Jawory przy moście drogowym. Od tego miejsca tak naprawdę da się spłynąć Skotawą – prawym dopływem rzeki Słupi. Mało znany dopływ idealny na spływ weekendowy z finałem w Dębnicy Kaszubskiej. Żaden z nas nie płynął jeszcze w takim mrozie – w zeszłym roku spływ sylwestrowy był przy temperaturze -12 stopni. Utrzymujące się od kilku dni wysokie mrozy zrobiły swoje – rzeka w przez pierwsze kilometry była bardzo wąska do spływania – ciężko było znaleźć miejsce zaczepne dla wiosła. Szczęściem naszym było, że Tadeusz zmienił na ten spływ kajak na Prijon Cruiser 430, który płynął jak mały lodołamacz ;-) Spływ rozpoczął się od kabiny – chwila rozluźnienia, zlekceważenie progu i efekt widoczny na zdjęciach – moja ostatnia wywrotka miała miejsce dwa lata temu dokładnie 30 grudnia – jak widać upodobałem sobie zimowe kąpiele z tą małą różnicą, że wtedy było -3, a teraz -14. Tradycyjnie zimą zabieram ze sobą dwa dodatkowe komplety rzeczy no i oczywiście odpowiednią kurtkę i spodnie. Po wywrotce zmianie uległy jedynie buty oraz rękawice – w pozostałych rzeczach płynąłem do końca ! W takich warunkach najważniejsza jest asekuracja i pomoc współtowarzyszy – warunki zimowe są specyficzne i nie można doprowadzić do hipotermii . Pierwsze 8 km płynęliśmy bardzo powoli przebijając się przez kry lodowe, ślizgając się czasami po lodzie. Ostatnie 5 km to była sama przyjemność – odcinek zwałkowy, liczne przeszkody, czasami niemożliwe do pokonania drzewa w warunkach zimowych nie pozwoliły nam zmarznąć – każdemu z nas było bardzo ciepło pomimo narastającego mrozu. Adrenalina była tak duża, że ciężko sobie wyobrazić to w normalnych warunkach. Zaliczyliśmy jedną wysiadkę – niestety czas i warunki nie sprzyjały ryzykowaniu pokonania jednej przeszkody – latem zapewne bez większych problemów. Założenie fartucha po zdjęciu było naprawdę karkołomne ! Tak wysoki mróz całkowicie usztywnił nasze neoprenowe fartuchy – nawet cumki stały dęba ;-) Ostatnią przeszkodę odczułem na twarzy :-) Tutaj wielkie podziękowania dla Tadeusza i Marcina za asekurację – do rzeki i przeszkód trzeba mieć zawsze respekt bez znaczenia w jakiej porze roku się płynie.

Spływ zakończyliśmy około 16 godziny przy moście w Jamrzynie – za nami było 13 km, 6 godzin na rzece, wspaniała pogoda no i 19,5 stopnia na minusie ! Stwierdzenie nasze było jedno – był to najbardziej zwariowany spływ dla każdego z nas – ekstremalne doznanie. Jednak aby polecić taki spływ trzeba mieć pełną świadomość wszystkich zagrożeń. Nie jest to pływanie weekendowe, nie jest to pływanie z doskoku – osobom mało doświadczonym zdecydowanie odradzamy takie pływanie.
To tyle – podziękowania dla Marcina i Tadeusza za towarzystwo podczas tego spływu.
Pozdrawiam !
Andrzej – ekajaki.pl

Świąteczny spływ Skotawą na -19,5 stopnia ;-)

Tuesday, December 22nd, 2009
Na sobotę 19.12.2009 został zaplanowany Świąteczny spływ kajakowy. Prognoza była jednoznaczna – będziemy mieli szczyt mrozów.  Odcinek wybrany nie należał do łatwych szczególnie o tej porze roku. Sobota przywitała nas z rana temperaturą -14 stopni oraz pięknym słońcem. Start zaplanowaliśmy niedaleko miejscowości Jawory przy moście drogowym. Od tego miejsca tak naprawdę da się spłynąć Skotawą – prawym dopływem rzeki Słupi. Mało znany dopływ idealny na spływ weekendowy z finałem w Dębnicy Kaszubskiej. Żaden z nas nie płynął jeszcze w takim mrozie – w zeszłym roku spływ sylwestrowy był przy temperaturze -12 stopni. Utrzymujące się od kilku dni wysokie mrozy zrobiły swoje – rzeka w przez pierwsze kilometry była bardzo wąska do spływania – ciężko było znaleźć miejsce zaczepne dla wiosła. Szczęściem naszym było, że Tadeusz zmienił na ten spływ kajak na Prijon Cruiser 430, który płynął jak mały lodołamacz ;-) Spływ rozpoczął się od kabiny – chwila rozluźnienia, zlekceważenie progu i efekt widoczny na zdjęciach – moja ostatnia wywrotka miała miejsce dwa lata temu dokładnie 30 grudnia – jak widać upodobałem sobie zimowe kąpiele z tą małą różnicą, że wtedy było -3, a teraz -14. Tradycyjnie zimą zabieram ze sobą dwa dodatkowe komplety rzeczy no i oczywiście odpowiednią kurtkę i spodnie. Po wywrotce zmianie uległy jedynie buty oraz rękawice – w pozostałych rzeczach płynąłem do końca ! W takich warunkach najważniejsza jest asekuracja i pomoc współtowarzyszy – warunki zimowe są specyficzne i nie można doprowadzić do hipotermii . Pierwsze 8 km płynęliśmy bardzo powoli przebijając się przez kry lodowe, ślizgając się czasami po lodzie. Ostatnie 5 km to była sama przyjemność – odcinek zwałkowy, liczne przeszkody, czasami niemożliwe do pokonania drzewa w warunkach zimowych nie pozwoliły nam zmarznąć – każdemu z nas było bardzo ciepło pomimo narastającego mrozu. Adrenalina była tak duża, że ciężko sobie wyobrazić to w normalnych warunkach. Zaliczyliśmy jedną wysiadkę – niestety czas i warunki nie sprzyjały ryzykowaniu pokonania jednej przeszkody – latem zapewne bez większych problemów. Założenie fartucha po zdjęciu było naprawdę karkołomne ! Tak wysoki mróz całkowicie usztywnił nasze neoprenowe fartuchy – nawet cumki stały dęba ;-) Ostatnią przeszkodę odczułem na twarzy :-) Tutaj wielkie podziękowania dla Tadeusza i Marcina za asekurację – do rzeki i przeszkód trzeba mieć zawsze respekt bez znaczenia w jakiej porze roku się płynie.

Spływ zakończyliśmy około 16 godziny przy moście w Jamrzynie – za nami było 13 km, 6 godzin na rzece, wspaniała pogoda no i 19,5 stopnia na minusie ! Stwierdzenie nasze było jedno – był to najbardziej zwariowany spływ dla każdego z nas – ekstremalne doznanie. Jednak aby polecić taki spływ trzeba mieć pełną świadomość wszystkich zagrożeń. Nie jest to pływanie weekendowe, nie jest to pływanie z doskoku – osobom mało doświadczonym zdecydowanie odradzamy takie pływanie.
To tyle – podziękowania dla Marcina i Tadeusza za towarzystwo podczas tego spływu.
Pozdrawiam !
Andrzej – ekajaki.pl

ekajaki.pl – włączyły się w promocję województwa pomorskiego "Pojechany Łikend" TVN Turbo

Thursday, December 17th, 2009
Nasza firma miała przyjemność gościć uczestników oraz producentów nowej produkcji TVN – “Pojechany łikend” program ma na celu pokazanie najciekawszych atrakcji poszczególnych województw. Nasz udział skupił się na promocji spływów kajakowych w porze zimowej na terenie województwa pomorskiego. Uczestnicy programu przyjeżdżając do nas nie wiedzieli co ich czeka – zabraliśmy ich na najciekawszy odcinek Słupi “Szlakiem Orła Bielika”. Telewizja rządzi się swoimi prawami – mało czasu dużo zadań do wykonania. Nie obyło się bez przygód ;-) Pierwsze wodowanie – pierwsza kabina, ale tak to bywa czasami. Ciekawa idea programu – pokazanie Polski w okresie tzw. “martwym”. Emisja województwa pomorskiego już się zakończyła, ale materiał w niedługim czasie będzie dostępny na naszym kanale Youtube.

Link do strony programu ” Pojechany Łikend” http://www.tvnturbo.pl/program/1850/view
Pozdrawiamy !
Zespół ekajaki.pl

ekajaki.pl – włączyły się w promocję województwa pomorskiego "Pojechany Łikend" TVN Turbo

Thursday, December 17th, 2009
Nasza firma miała przyjemność gościć uczestników oraz producentów nowej produkcji TVN – “Pojechany łikend” program ma na celu pokazanie najciekawszych atrakcji poszczególnych województw. Nasz udział skupił się na promocji spływów kajakowych w porze zimowej na terenie województwa pomorskiego. Uczestnicy programu przyjeżdżając do nas nie wiedzieli co ich czeka – zabraliśmy ich na najciekawszy odcinek Słupi “Szlakiem Orła Bielika”. Telewizja rządzi się swoimi prawami – mało czasu dużo zadań do wykonania. Nie obyło się bez przygód ;-) Pierwsze wodowanie – pierwsza kabina, ale tak to bywa czasami. Ciekawa idea programu – pokazanie Polski w okresie tzw. “martwym”. Emisja województwa pomorskiego już się zakończyła, ale materiał w niedługim czasie będzie dostępny na naszym kanale Youtube.

Link do strony programu ” Pojechany Łikend” http://www.tvnturbo.pl/program/1850/view
Pozdrawiamy !
Zespół ekajaki.pl

Grudniowa Kamienica z przygodami ;-)

Tuesday, December 15th, 2009

Tym razem na sobotni spływ zaplanowaliśmy dolny odcinek Kamienicy. Od samego początku jakoś nie bardzo nam się układało. Umówiliśmy się na 9 – tą a ostatecznie na wodzie byliśmy o 11 – tej. Popłynęło osiem jedynek i dwie dwójki obsadzone pojedynczo. Z tymi dwójkami to było tak , że ja proponowałem jedynki, ale koledzy stwierdzili że dwójki są bardziej stabilne i nie dali się przekonać. No więc ruszyliśmy. Kamienica jest z tych rzek gdzie na nudę nie ma miejsca od samego początku ( ruszyliśmy z Kamieńca ) . Już wkrótce napotkaliśmy liczne bystrza no i zwałki w przeróżnych kombinacjach. Według mojego nazewnictwa, rzeka jest bardzo atrakcyjna. Nasze opóźnienie na starcie ma znaczenie o tej porze roku bo dzień jest bardzo krótki. Już na pierwszych przeszkodach było widać że przed nami niezła walka, a w dodatku Marcinowi na wiosło upadła dosyć gruba gałąź i wiosło nie wytrzymało. Na szczęście w samochodzie było zapasowe, ale do samochodu Marcin szedł brzegiem rzeki ok. 2 km. My w tym czasie płynęliśmy dalej, ale szło to dosyć wolno na kolejnych przeszkodach i wkrótce byliśmy znowu w komplecie. Na tym dodatkowe przygody się nie skończyły bo na jednym z bystrzy wiszące nad nim gałęzie sprawdziły stabilność obu dwójek, które zaliczyły piękne wywrotki. Wkrótce potem kolega Mirek (już trzeci raz z nami jesienią) poczuł się źle i musiałem zorganizować jego powrót na bazę. W tej sytuacji z dodatkowego transportu skorzystali dwaj koledzy, którzy zaliczyli kąpiel i trochę bali się dalszego pływania. Stwierdzili, że było fajnie i jeszcze  wrócą tej zimy na rzekę. Troszkę szkoda, że nie dali się namówić na pływanie w jedynce bo właśnie teraz jest bezpłatna okazja dla mało wprawionych kajakarzy aby korzystając z naszego doświadczenia troszkę się podszkolić.
  Od tej chwili w siedmioosobowym składzie ruszyliśmy dalej. Już do samego końca były przygody  tylko kajakarskie, a więc pokonywanie najrozmaitszych przeszkód no i trochę wyścig z czasem bo do wieczora było coraz bliżej. Oczywiście przez cały czas spływu były w użyciu aparat fotograficzny i kamera bo co to za wywrotka na rzece bez dokumentacji no i wspaniałej pamiątki . Do Gałąźni Małej dopłynęliśmy prawie po ciemku gdzie czekał na nas Andrzej, z pięknie rozpalonym ogniskiem i kiełbaskami. Smakowały wybornie ! 
 Następną przygodę na wodzie zaplanowaliśmy na najbliższą sobotę. Będzie to pierwszy odcinek Skotawy. Jest to prawy dopływ Słupi, który płynąłem ubiegłej zimy i sądząc z prognozy, szykuje się spływ w zimowej scenerii. Są to widoki których się nie zapomina dlatego w imieniu załogi ekajaki.pl serdecznie zapraszam i pozdrawiam …Tadeusz

   P.s.  Dzwoniłem wieczorem do Koszalina  do Mirka i okazało się, że czuje się już dobrze i wkrótce znowu z nami popłynie. Bardzo nas ucieszyło jego dobre samopoczucie!

Spływ kajakowy rzeką Kamienicą : Kamieńc-Gałąźnia Mała

Grudniowa Kamienica z przygodami ;-)

Tuesday, December 15th, 2009

Tym razem na sobotni spływ zaplanowaliśmy dolny odcinek Kamienicy. Od samego początku jakoś nie bardzo nam się układało. Umówiliśmy się na 9 – tą a ostatecznie na wodzie byliśmy o 11 – tej. Popłynęło osiem jedynek i dwie dwójki obsadzone pojedynczo. Z tymi dwójkami to było tak , że ja proponowałem jedynki, ale koledzy stwierdzili że dwójki są bardziej stabilne i nie dali się przekonać. No więc ruszyliśmy. Kamienica jest z tych rzek gdzie na nudę nie ma miejsca od samego początku ( ruszyliśmy z Kamieńca ) . Już wkrótce napotkaliśmy liczne bystrza no i zwałki w przeróżnych kombinacjach. Według mojego nazewnictwa, rzeka jest bardzo atrakcyjna. Nasze opóźnienie na starcie ma znaczenie o tej porze roku bo dzień jest bardzo krótki. Już na pierwszych przeszkodach było widać że przed nami niezła walka, a w dodatku Marcinowi na wiosło upadła dosyć gruba gałąź i wiosło nie wytrzymało. Na szczęście w samochodzie było zapasowe, ale do samochodu Marcin szedł brzegiem rzeki ok. 2 km. My w tym czasie płynęliśmy dalej, ale szło to dosyć wolno na kolejnych przeszkodach i wkrótce byliśmy znowu w komplecie. Na tym dodatkowe przygody się nie skończyły bo na jednym z bystrzy wiszące nad nim gałęzie sprawdziły stabilność obu dwójek, które zaliczyły piękne wywrotki. Wkrótce potem kolega Mirek (już trzeci raz z nami jesienią) poczuł się źle i musiałem zorganizować jego powrót na bazę. W tej sytuacji z dodatkowego transportu skorzystali dwaj koledzy, którzy zaliczyli kąpiel i trochę bali się dalszego pływania. Stwierdzili, że było fajnie i jeszcze  wrócą tej zimy na rzekę. Troszkę szkoda, że nie dali się namówić na pływanie w jedynce bo właśnie teraz jest bezpłatna okazja dla mało wprawionych kajakarzy aby korzystając z naszego doświadczenia troszkę się podszkolić.
  Od tej chwili w siedmioosobowym składzie ruszyliśmy dalej. Już do samego końca były przygody  tylko kajakarskie, a więc pokonywanie najrozmaitszych przeszkód no i trochę wyścig z czasem bo do wieczora było coraz bliżej. Oczywiście przez cały czas spływu były w użyciu aparat fotograficzny i kamera bo co to za wywrotka na rzece bez dokumentacji no i wspaniałej pamiątki . Do Gałąźni Małej dopłynęliśmy prawie po ciemku gdzie czekał na nas Andrzej, z pięknie rozpalonym ogniskiem i kiełbaskami. Smakowały wybornie ! 
 Następną przygodę na wodzie zaplanowaliśmy na najbliższą sobotę. Będzie to pierwszy odcinek Skotawy. Jest to prawy dopływ Słupi, który płynąłem ubiegłej zimy i sądząc z prognozy, szykuje się spływ w zimowej scenerii. Są to widoki których się nie zapomina dlatego w imieniu załogi ekajaki.pl serdecznie zapraszam i pozdrawiam …Tadeusz

   P.s.  Dzwoniłem wieczorem do Koszalina  do Mirka i okazało się, że czuje się już dobrze i wkrótce znowu z nami popłynie. Bardzo nas ucieszyło jego dobre samopoczucie!

Spływ kajakowy rzeką Kamienicą : Kamieńc-Gałąźnia Mała

Pierwsze grudniowe pływanie czyli – Mikołajki w kajaku

Wednesday, December 9th, 2009
No i za nami pierwsze grudniowe pływanie. Pogoda jak zawsze dopisała, a towarzystwo jeszcze bardziej. Niby grudzień, a pogoda przypominała wiosenne pływania. Trasa zaplanowana była na bardzo spokojne pływanie od Gołębiej Góry do Jeziora Głębokiego z małym postojem przy leśniczówce w Osieczkach. Wszyscy uczestnicy spływu zaakcentowali w postaci czapek Mikołaja – święto 6 grudnia. Niespodzianką na spływie była widoczna zwiększona aktywność bobrów – chyba wiosną  będzie się dużo działo na tym odcinku ;-) Oczywiście cały odcinek przepłynęliśmy bez wysiadania z kajaka – w niektórych miejscach czasami ciężko było, ale nikt się nie poddał :-) Wielkie uznanie dla Izy za jej pierwszy raz ……. w jedynce :-) Podziękowania dla Tadka za pełne poświęcenie dla materiału – jako jedyny poczuł się odpowiedzialny ! Tradycyjnie już krótki filmik jak i mapka naszego spływu. W sobotę Kamienica !! Poziom trudności idzie w górę no i może będziemy mieli pierwszy śnieg !!
Pozdrawiamy i dziękujemy wszystkim przybyłym z dalekich krańców naszego kraju!
Zespół ekajaki.pl

PS. Podziękowania specjalne za poczęstunek ;-)

Rzeka Słupia : Gołębia Góra-Jezioro Głebokie


Pierwsze grudniowe pływanie czyli – Mikołajki w kajaku

Wednesday, December 9th, 2009
No i za nami pierwsze grudniowe pływanie. Pogoda jak zawsze dopisała, a towarzystwo jeszcze bardziej. Niby grudzień, a pogoda przypominała wiosenne pływania. Trasa zaplanowana była na bardzo spokojne pływanie od Gołębiej Góry do Jeziora Głębokiego z małym postojem przy leśniczówce w Osieczkach. Wszyscy uczestnicy spływu zaakcentowali w postaci czapek Mikołaja – święto 6 grudnia. Niespodzianką na spływie była widoczna zwiększona aktywność bobrów – chyba wiosną  będzie się dużo działo na tym odcinku ;-) Oczywiście cały odcinek przepłynęliśmy bez wysiadania z kajaka – w niektórych miejscach czasami ciężko było, ale nikt się nie poddał :-) Wielkie uznanie dla Izy za jej pierwszy raz ……. w jedynce :-) Podziękowania dla Tadka za pełne poświęcenie dla materiału – jako jedyny poczuł się odpowiedzialny ! Tradycyjnie już krótki filmik jak i mapka naszego spływu. W sobotę Kamienica !! Poziom trudności idzie w górę no i może będziemy mieli pierwszy śnieg !!
Pozdrawiamy i dziękujemy wszystkim przybyłym z dalekich krańców naszego kraju!
Zespół ekajaki.pl

PS. Podziękowania specjalne za poczęstunek ;-)

Rzeka Słupia : Gołębia Góra-Jezioro Głebokie