Archive for January, 2010

-16,5 stopnia ze słoneczkiem na Słupi ;-)

Friday, January 29th, 2010

W sobotę 23.01.2010 zaplanowaliśmy sobie spokojny spacerek Słupią ze Słupska do zaprzyjaźnionej stanicy kajakowej w Bydlinie. Odcinek niedługi, nie co ponad 17 km bardzo szeroką Słupią w iście zimowych warunkach. Słupsk powitał nas temperaturą -16 niby dużo, a jednak nie tak zimno ;-) Piękny słoneczny dzień, brak wiatru zdecydowanie poprawiły nasze samopoczucie w tą mroźną sobotę. Słupia na tym odcinku nie była skuta lodem, licznie płynące kry powodowały spore spowolnienie w czasie spływu. Popłynęliśmy w siedem osób, tradycyjnie jedynkami z fartuchami – każde inne rozwiązanie w takich warunkach nie wchodziło w rachubę. Całe zimowe pływanie mamy w bardzo sprzyjających warunkach. Z  roku na rok liczba chętnych do próby swoich sił w zimowej scenerii rośnie – dla nas jest to nowe doświadczenie, różne osoby różnie się zachowują w warunkach ekstremalnych, szczególnie przy wywrotkach. Odcinek niespełna 18-km pokonaliśmy w niecałe 5 godzin z dwiema wywrotkami. Przez cały spływ mieliśmy słoneczną zimową pogodę i na końcu w Bydlinie piękny zachód słońca. Spływ zakończyliśmy ogniskiem i kiełbaską, która w tych warunkach smakowała jak najlepsze danie z ekskluzywnej restauracji ;-) Podziękowania Gospodarzom przystani w Bydlinie za pomoc w przygotowaniu ogniska !

Dziękujemy wszystkim za udział i do następnego razu !

Andrzej
ekajaki.pl 

-16,5 stopnia ze słoneczkiem na Słupi ;-)

Friday, January 29th, 2010

W sobotę 23.01.2010 zaplanowaliśmy sobie spokojny spacerek Słupią ze Słupska do zaprzyjaźnionej stanicy kajakowej w Bydlinie. Odcinek niedługi, nie co ponad 17 km bardzo szeroką Słupią w iście zimowych warunkach. Słupsk powitał nas temperaturą -16 niby dużo, a jednak nie tak zimno ;-) Piękny słoneczny dzień, brak wiatru zdecydowanie poprawiły nasze samopoczucie w tą mroźną sobotę. Słupia na tym odcinku nie była skuta lodem, licznie płynące kry powodowały spore spowolnienie w czasie spływu. Popłynęliśmy w siedem osób, tradycyjnie jedynkami z fartuchami – każde inne rozwiązanie w takich warunkach nie wchodziło w rachubę. Całe zimowe pływanie mamy w bardzo sprzyjających warunkach. Z  roku na rok liczba chętnych do próby swoich sił w zimowej scenerii rośnie – dla nas jest to nowe doświadczenie, różne osoby różnie się zachowują w warunkach ekstremalnych, szczególnie przy wywrotkach. Odcinek niespełna 18-km pokonaliśmy w niecałe 5 godzin z dwiema wywrotkami. Przez cały spływ mieliśmy słoneczną zimową pogodę i na końcu w Bydlinie piękny zachód słońca. Spływ zakończyliśmy ogniskiem i kiełbaską, która w tych warunkach smakowała jak najlepsze danie z ekskluzywnej restauracji ;-) Podziękowania Gospodarzom przystani w Bydlinie za pomoc w przygotowaniu ogniska !

Dziękujemy wszystkim za udział i do następnego razu !

Andrzej
ekajaki.pl 

Zimowa Łupawa szlagierem sezonu zimowego !!!

Tuesday, January 26th, 2010

To co wydarzyło się na spływie Łupawą dziewiątego stycznia, przeszło nasze oczekiwania. Otóż pojawiło się siedemnastu chętnych gotowych na zimową przygodę na rzece. Była to ZBIERANINA  z Kołobrzegu, Słupska, Bydgoszczy, Gdańska, Lipusza,Koszalina, a nawet jeden kolega z Danii. Ta ZBIERANINA która pod moim przewodnictwem ruszyła na rzekę, to sami twardziele i tylko jeden jakoś się przemycił taki co to jeszcze nie pływał jedynką. Gdybym wiedział o tym przed spływem to pewnie zostawiłbym go w domu a okazało się że nieźle sobie poradził. Mieliśmy do pokonania 18 km Łupawy od Kozina do miejscowości Łupawa a więc najbardziej atrakcyjny odcinek rzeki. Tak duża grupa, trudna rzeka, w pełni zimowe warunki a do tego bardzo krótki dzień stanowiły nie lada wyzwanie. Na starcie zebraliśmy się o godzinie dziesiątej i maksymalnie szybko ruszyliśmy na rzekę. Dosyć silny wiatr i kilka stopni mrozu nie były problemem bo cały czas płynęliśmy pod osłoną lasu. Cały czas mieliśmy na uwadze wyścig z czasem żeby wieczór nie zastał nas na rzece. Cała grupa sprawiła mi ogromną przyjemność wspólnego pływania. Sporo już pływałem w zimowych warunkach i wiem na co szczególnie należy zwrócić uwagę. Chodzi głównie o wzajemną bardzo szybką pomoc w przebieraniu się po wywrotce, bo  właśnie wtedy jest największe niebezpieczeństwo wychłodzenia organizmu. Spływ był bardzo udany bo zdarzyły się trzy wywrotki i dzięki temu dokumentacja zdjęciowa jest o wiele lepsza . Natomiast za każdym razem WSPANIALE funkcjonowała wzajemna pomoc i nikt się nie przeziębił. Pomagaliśmy sobie nawzajem również przy pokonywaniu trudnych przeszkód.Robiliśmy cały czas zdjęcia trzema aparatami i dzięki temu mamy ich naprawdę dużo. Na rzece cały czas było co podziwiać, bo to co potrafi wytworzyć mróz na rzece tego nie da się opowiedzieć, to trzeba samemu zobaczyć. Wraz ze zbliżającym się wieczorem dotarliśmy do elektrowni w Łupawie a tam po króciutkiej przenosce dopłynęliśmy do pola biwakowego gdzie już czekały na nas samochody ale najważniejsze to rozpalone ognisko i obowiązkowe kiełbaski.Przy ognisku było tak przyjemnie że nawet nie zauważyliśmy kiedy się całkiem ściemniło i ruszyliśmy do domu.
  Troszkę się bałem jak będzie na tak dużym spływie o tej porze roku. Okazało się że moje obawy były na wyrost bo wszyscy sprawili się świetnie. Gorące podziękowania tym którzy pełnili jakieś funkcje a więc : otwierający, zamykający i ci pomagający na przeszkodach i po wywrotkach. Nie wymieniam imion bo nie wszystkie pamiętam a nie chciałbym się pomylić więc dziękuję tak bezosobowo. Najbardziej dziękuję Wam wszystkim za to że stanowiliście na rzece wspaniałą grupę co najlepiej widać na zdjęciu zrobionym przy moście w Podkomorzycach.
Serdecznie Was wszystkich pozdrawiam i do zobaczenia kiedyś znowu na rzece…..
Tadeusz i załoga ekajaki.pl

Zimowa Łupawa szlagierem sezonu zimowego !!!

Tuesday, January 26th, 2010

To co wydarzyło się na spływie Łupawą dziewiątego stycznia, przeszło nasze oczekiwania. Otóż pojawiło się siedemnastu chętnych gotowych na zimową przygodę na rzece. Była to ZBIERANINA  z Kołobrzegu, Słupska, Bydgoszczy, Gdańska, Lipusza,Koszalina, a nawet jeden kolega z Danii. Ta ZBIERANINA która pod moim przewodnictwem ruszyła na rzekę, to sami twardziele i tylko jeden jakoś się przemycił taki co to jeszcze nie pływał jedynką. Gdybym wiedział o tym przed spływem to pewnie zostawiłbym go w domu a okazało się że nieźle sobie poradził. Mieliśmy do pokonania 18 km Łupawy od Kozina do miejscowości Łupawa a więc najbardziej atrakcyjny odcinek rzeki. Tak duża grupa, trudna rzeka, w pełni zimowe warunki a do tego bardzo krótki dzień stanowiły nie lada wyzwanie. Na starcie zebraliśmy się o godzinie dziesiątej i maksymalnie szybko ruszyliśmy na rzekę. Dosyć silny wiatr i kilka stopni mrozu nie były problemem bo cały czas płynęliśmy pod osłoną lasu. Cały czas mieliśmy na uwadze wyścig z czasem żeby wieczór nie zastał nas na rzece. Cała grupa sprawiła mi ogromną przyjemność wspólnego pływania. Sporo już pływałem w zimowych warunkach i wiem na co szczególnie należy zwrócić uwagę. Chodzi głównie o wzajemną bardzo szybką pomoc w przebieraniu się po wywrotce, bo  właśnie wtedy jest największe niebezpieczeństwo wychłodzenia organizmu. Spływ był bardzo udany bo zdarzyły się trzy wywrotki i dzięki temu dokumentacja zdjęciowa jest o wiele lepsza . Natomiast za każdym razem WSPANIALE funkcjonowała wzajemna pomoc i nikt się nie przeziębił. Pomagaliśmy sobie nawzajem również przy pokonywaniu trudnych przeszkód.Robiliśmy cały czas zdjęcia trzema aparatami i dzięki temu mamy ich naprawdę dużo. Na rzece cały czas było co podziwiać, bo to co potrafi wytworzyć mróz na rzece tego nie da się opowiedzieć, to trzeba samemu zobaczyć. Wraz ze zbliżającym się wieczorem dotarliśmy do elektrowni w Łupawie a tam po króciutkiej przenosce dopłynęliśmy do pola biwakowego gdzie już czekały na nas samochody ale najważniejsze to rozpalone ognisko i obowiązkowe kiełbaski.Przy ognisku było tak przyjemnie że nawet nie zauważyliśmy kiedy się całkiem ściemniło i ruszyliśmy do domu.
  Troszkę się bałem jak będzie na tak dużym spływie o tej porze roku. Okazało się że moje obawy były na wyrost bo wszyscy sprawili się świetnie. Gorące podziękowania tym którzy pełnili jakieś funkcje a więc : otwierający, zamykający i ci pomagający na przeszkodach i po wywrotkach. Nie wymieniam imion bo nie wszystkie pamiętam a nie chciałbym się pomylić więc dziękuję tak bezosobowo. Najbardziej dziękuję Wam wszystkim za to że stanowiliście na rzece wspaniałą grupę co najlepiej widać na zdjęciu zrobionym przy moście w Podkomorzycach.
Serdecznie Was wszystkich pozdrawiam i do zobaczenia kiedyś znowu na rzece…..
Tadeusz i załoga ekajaki.pl

Noworoczna Kamienica

Tuesday, January 26th, 2010

Początkowo planowaliśmy na rozpoczęcie nowego roku  łatwy kawałek Słupi.Przed startem stwierdziliśmy, że było by zbyt łatwo i pojechaliśmy na Kamienicę z Kamieńca do Gałąźni Małej. Dodatkowym powodem była ponowna próba zmierzenia się z tą rzeka przez Mirka. Na spływie poświątecznym rzeka była górą ale Mirek to twarda sztuka i łatwo się nie poddaje. Ja bardzo chętnie przystałem na zmianę wcześniejszych planów, bo bardzo lubię pływać po trudnych rzekach, a Kamienica do nich należy. Wyruszyliśmy dosyć wcześnie bo o tej porze roku trzeba pamiętać, że dzień jest bardzo krótki. Mieliśmy w tym dniu kilka stopni mrozu i trochę śniegu więc sceneria w pełni zimowa. Początkowo kolejne przeszkody pokonywaliśmy bez kłopotów, jednak z upływem czasu tempo trochę siadło.  Zimowe pływanie jest dosyć specyficzne i dobrze jest trochę się do tego przygotować pod względem fizycznym. Trudna rzeka i niska temperatura powodują że szybciej opadamy z sił. Zrobiliśmy krótką przerwę i po małym posiłku ruszyliśmy dalej. Już wiele razy widziałem rzeki w zimowej scenerii a mimo to ciągle mnie urzekają. Robiłem kolejne zdjęcia bo ciągle było coś nowego; a to przelatujący zimorodek, a to cudownie ośnieżone gałęzie drzew lub oblodzone konary leżące w nurcie rzeki. A najpiękniejsze były wiszące nad wodą na cieniutkich gałązkach lub na źdźbłach trawy cudowne kryształki lodu kołyszące się nad lustrem rzeki jak zamarznięte wielkie krople.Mam nadzieję że na moich zdjęciach można dostrzec to o czym piszę bo to były wiszące nad wodą szlachetne kamienie. Ja tu w pełni rozmarzony podziwiam wspaniałe widoki, a  Marek raptem wykonuje wspaniałą kabinę i zaczyna wrzeszczeć. Tak się wystraszył wywrotki że trochę wpadł w panikę, a ja niestety zapomniałem o robieniu zdjęć i prawie nie ma dokumentacji. Aparat i zdjęcia musiały w tym momencie poczekać bo byłem mu potrzebny. Pomogłem mu w czasie zmiany ubioru i wkrótce ruszyliśmy dalej. Do końca spływu pozostało już niewiele i wkrótce dołączyliśmy do kolegów przy ognisku. Oczywiście już tradycyjnie przy ognisku na mecie nie zabrakło kiełbaski z bułką dla każdego z nas. Nie wiem jak to jest, ale za każdym razem na końcu spływu przy ognisku ta kiełbaska smakuje tak, że nie zamieniłbym jej na żadne inne danie. Może jej smak dodatkowo poprawia sceneria i Wasze towarzystwo . Pogadaliśmy trochę przy ogniu i już prawie po ciemku w pełni zadowoleni ruszyliśmy do domu….


Tadeusz c.d.n.

Sylwestrowy spływ kajakowy 2009

Tuesday, January 26th, 2010
Jak w latach poprzednich konieczne było pożegnanie starego roku na rzece. Wybraliśmy na tą okazję piękny odcinek Słupi od Gołębiej Góry do Osieczek. Jest to niezbyt długi odcinek ale w tym dniu powinno pozostać trochę sił na wieczorne i nocne sylwestrowe szaleństwo. Zebrała się tym razem nieliczna grupa i wyruszyliśmy na rzekę. Mamy ostatnio piękną zimę ze śniegiem i mrozem i dzięki temu widoki na rzece są niezapomniane. Robiłem sporo zdjęć bo było co uwieczniać. Kilka dni przed naszym spływem był na rzece dużo wyższy stan wody i silny mróz. Teraz gdy woda opadła o ok. pół metra na brzegach rzeki pozostały sporej grubości kawałki lodu. Lód pozałamywał się w kierunku lustra wody i potworzyły się niesamowite widoki. Mam nadzieję że udało mi się to ująć na zdjęciach, które wkrótce będzie można zobaczyć na naszej stronie.Spływ przebiegał w bardzo miłej jak zwykle atmosferze przy niewielkim mrozie i po dwóch godzinach dotarliśmy do celu. Tam czekał na nas kolega z obsługi z rozpalonym ogniskiem i kiełbaskami. W ubiegłym roku na zakończenie spływu sylwestrowego przeznaczony był szampan, który niestety pięknie się potłukł i obeszliśmy się smakiem. Pamiętałem o tej przygodzie i na wszelki wypadek w tym roku wziąłem dwa. Nic się tym razem nie potłukło i drugi szampan czeka na inną okazję. Kiełbaski smakowały wybornie popijane szampanem. Pobyliśmy jeszcze trochę przy ognisku i po złożeniu sobie wzajemnie życzeń noworocznych, ruszyliśmy w drogę powrotną. 




  Ja ze swej strony i w imieniu Andrzeja wspólnie od firmy EKAJAKI.PL życzymy pomyślności w Nowym Roku wszystkim którzy z nami pływają i wszystkim sympatykom kajakarstwa-
-Tadeusz