Słoneczna Skotawa w środku zimy :-)
A my znowu na rzece. Tym razem przed nami drugi odcinek Skotawy z Jamrzyna do Dębnicy Kaszubskiej. Nie wiem na czym to polega, ale od jesieni w każdą sobotę mamy piękną pogodę. Nawet pod koniec grudnia gdy płynęliśmy pierwszy odcinek Skotawy przy siarczystym mrozie (-19), świeciło słońce. Tym razem znowu było słonecznie i temperatura lekko na plusie. Dzięki odwilży stan wody trochę podwyższony, a do tego ciepło i słonecznie i świetni kompani na rzece i aż trudno powyliczać wszystkie plusy tego spływu. Mówi się, że przy takiej pogodzie to grzech siedzieć w domu ! Do Andrzeja, Marcina i mnie ( skład z pierwszego odcinka) dołączyli : Tomek z Kołobrzegu, Mirek z Koszalina no i Darek z Bytowa ze swoją “wydmuszką” i wspaniałym poczuciem humoru.Na rzece w Jamrzynie wylądowaliśmy ok. 10-tej i po kilkuset metrach mieliśmy pierwsza przenoskę przy gospodarstwie rybackim. Dalej aż do Starnic tj. następnej hodowli ryb gdzieś w połowie trasy, bawiliśmy się wyśmienicie. Rzeka szczególnie w dwóch miejscach pięknie meandruje, poza tym jest sporo urozmaiconych przeszkód i dosyć wartki nurt. Andrzej i Tomek robili mnóstwo zdjęć na których niestety nie ma ani jednej wywrotki. A dla nas jak zwykle “najważniejszy” na spływie jest materiał filmowo- zdjęciowy.Wprawdzie na jednej z przeszkód prawie wywróciłem Andrzeja ale Marcin niechcący go wybronił. Zabrakło porozumienia, a wszystko filmował Tomek. No cóż, może następnym razem kogoś wykąpiemy, a trzeba się z tym spieszyć bo wkrótce woda będzie za ciepła. Jest na to szansa w najbliższą sobotę na Rynnie Sulęczyńskiej gdzie się wybieramy.
Po krótkiej przenosce przy drugiej tamie na rzece i posiłku ruszyliśmy dalej. Na rzece w czasie naszego popasu nic się nie zepsuło: nadal piękne widoki, nadal słonecznie, nadal urozmaicone przeszkody w nurcie, a do tego świetna atmosfera. Spływy kajakowe zawsze mają swój urok, ale takie jak ten są czymś szczególnym. Gdy dotarliśmy do Dębnicy Kaszubskiej mieliśmy wszyscy to samo odczucie: czyżby to był już koniec na dzisiaj ? Aż szkoda było wracać do domu.
Z pływaniem w kajaku jest tak trochę jak z seksem: zawsze jest fajnie, ale od czasu do czasu jest SUPER.
Właśnie taki SUPER był nasz spływ.
Pozdrawiam !
Tadeusz i “ekajaki”
This entry was posted
on Friday, March 5th, 2010 at 09:22 and is filed under Bez kategorii.
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed.
You can skip to the end and leave a response. Pinging is currently not allowed.