Już na podstawie mapy można było być pewnym, że nie będzie żadnych kłopotów z prowiantem.. Wsi i osad wzdłuż rzek zatrzęsienie, aż do samego Barnaułu. W praktyce mieliśmy jedyne kłopoty na Jeziorze Eleckim – na własne życzenie. W Artybaszu kupuj ile chcesz i co chcesz. My jednak wybraliśmy się na jezioro z niewielkim zaopatrzeniem, licząc że na końcu jeziora będzie można zakupić żywność w bazie turystycznej. Pogoda jednak załamała się, przesiedzieliśmy dzień pod namiotem i nieco przegłodzeni, zawróciliśmy do Arybasza, skąd po biwaku wyruszyliśmy na Biję. Na rzece prawie codziennie mogliśmy przystawać u brzegów i wybrać się na zakupy. Pewne trudności pojawiły się na Obie. Niepokoiło nas to, że wioski nie były widoczne z rzeki. Dolina rozległa, brzegi niskie, wioski schowane gdzieś głębiej w dolinie – wypatrzyć zabudowania prześwitujące poprzez drzewa i krzaki było nie lada sztuką. Z pomocą przychodzili nam wędkarze, ich życiowo dla nas ważne informacje ułatwiały dotarcie do upragnionego sklepu W odwiedzanych sklepach żywności dostatek, zwłaszcza tam, gdzie wieś większa i ludzie zamożniejsi. Zmartwieniem było nie to, czy coś zjemy, tylko jakie menu na najbliższe dni warto zaplanować. Toteż planowaliśmy jak wola – a to kołduny-gotowce, a to mielone smażone kotlety ( nie nadzwyczajne), chciało się, to smażyliśmy na patelni kawałki kurczaka. Jakkolwiek jedliśmy dobrze,. to mam wrażenie, że w pamięci naszej pozostanie prozaiczna, owiana historią „tuszonka”, konserwowane mięso wołowe lub wieprzowe. Był to wspaniały dodatek do zup, komponowała się z makaronem, krojona na chleb czyniła śniadanie prawdziwą ucztą. Oczywiście cała kuchnia na ognisku. Łatwe zaopatrywanie się w żywność na spływie, to kolejny argument aby Ałtaj wysoko cenić i propagować. J.F.
Syberyjska kuchnia.
23 października 2008 · Brak komentarzy · Bez kategorii
Tagi:
0 komentarzy ↓
Na razie nie ma komentarzy, napisz coś!
Napisz komentarz