Składakiem przez świat

Blog Jarka Frąckiewicza i Celiny Mróz

Przestudiowałam szlaki kajakowe w Algonguin Park. Zaglądniemy tam prawdopodobnie, ale naszego szlaku w Kanadzie szukamy dalej.

28 maj 2009 · 1 komentarz · Bez kategorii

Nasze poszukiwania trasy do płynięcia w Kanadzie szły w wielu kierunkach. Oczywiście, wzięliśmy pod uwagę i Algonquin Park, o którym pisze na kajak.org.pl Artur Zmarzlak i Jacek Kozłowski.

Ela, kiedy napisałam jej we wrześniu 2008, że myślimy o przyjeździe do Kanady na kajaki, zapaliła się do naszego pomysłu. Wkrótce dostałam od niej informator oraz mapę tras kajakowych parku Algonquin. Była tam cała masa wiadomości, ale raczej budzących moje obawy. W parku Algonquin można biwakować tylko na wyznaczonych miejscach. Miejsca w środku parku (backcountry) należy rezerwować kilka miesięcy wcześniej. Park Algonquin to najbliższy duży park w pobliżu aglomeracji Toronto i Ottawa i chętnych do odpoczynku tutaj jest wielu. A sęk w tym, że aby zapewnić turystom wakacje w samotności i bez tłoku, kierownictwo parku przestrzega zasady, że na danym miejscu biwakowym może zatrzymać się tylko jedna grupa. Nawet jeżeli grupę stanowi tylko jedna osoba, biwak jest zajęty i nikt inny nie może na nim się zatrzymać. Oczywiście, dzięki temu turyści mają zapewnioną intymność i osobisty kontakt z przyrodą, lecz miejsca biwakowe są szybko zajmowane.

Szlaki kajakowe wyrysowane na mapie parku wyglądają według mnie na uciążliwe z powodu częstych przenosek, niekiedy wielokilometrowych. Jest tylko jedna dłuższa rzeczka Petawa, ale nawet zakładając, że Ela nas dowiezie do punktu startu na północnej granicy parku, jak odjedziemy z punktu końcowego szlaku na zachodniej granicy parku; a dalej płynąć nie można, bo dalej rozciąga się teren wojskowy. Nie potrafiłam zaplanować biwaków na szlakach kajakowych parku Algonquin. Moim zdaniem, pływać w parku Algonquin można tylko parę dni. Mając jeden samochód da się zrobić kółko, mając dwa rozstawione samochody, popłynie się szlakiem. Nam bez samochodu nijak to nie pasowało. Nie porzucając całkowicie myśli o zaglądnięciu do parku Algonguin, aby zobaczyć na własne oczy, jak wygląda perfekcyjnie zorganizowany wypoczynek w dzikiej przyrodzie, szukaliśmy dalej.

Celina

Tagi:

1 komentarz ↓

  • 1 BArtek // 28 maj 2009 · 17:14

    Zapisałem się do klubu kajakowego w Calgary. Zaimponował mi kalendarz ich imprez, ponad 100 pozycji w sezonie. Jednak ze zdziwieniem zauważyłem, że 95% imprez klubowych to jednodniowe spływy. Jest dosłownie kilka dłuższych niż 2 dni propozycji.
    Wszyscy tutaj tak pływają.

    I jeszcze jedna uwaga odnośnie samochodów. Każdy Kanadyjczyk ma samochód, bez niego prawie nie da się żyć, a poruszanie się poza granicami miasta jest bardzo trudne. Komunikacja publiczna jest bardzo mało popularna. Koleżanka opowiadała mi jak kiedyś wymyśliła że pojedzie sobie autobusem z Calgary (1mln mieszkańców) do Banff (takie tutejsze Zakopane) – blisko, bo tylko 100km. W Polsce na takiej trasie mamy pełny wybór busików co 15 minut, a w Kanadzie jest kilka autobusów w tygodniu. Aż strach pomyśleć jak to jest na prowincji.

Napisz komentarz